Wpisz i kliknij enter

Octave One – Burn It Down

Duchowe uniesienie zamienione na taneczne bity.

Ćwierć wieku grania na żywo sprawiło, że ten pochodzący z Detroit zespół został uznany za jeden z najlepszych projektów koncertowych na scenie klubowej. Prowadzący go bracia Lawrence i Lenny Burden właściwie nie zmieniają stylu swej muzyki od pierwszej płyty wydanej w 1990 roku. To ciągle ten sam, energetyczny house, w którym jest miejsce zarówno na euforyczne wokale, jak i ekspresyjne motywy klawiszowe. Podobnie jest na najnowszym albumie rodzinnego duetu.

Pierwszy segment utworów umieszczonych na „Burn It Down” to siarczysty hard house o typowo detroitowym brzmieniu. Zaczyna się od „Eight Wonder” – eksplodującego warczącym loopem i acidowym ćwierkaniem. W „Afterglow” rozlega się zredukowana partia Rhodesa, którą niesie rave’owy pochód basu. „Return Of Juno” przywołuje wspomnienie klasycznych akordów o sonicznym brzmieniu w stylu Underground Resistance. Z kolei „After The Afterglow” zręcznie syntetyzuje metaliczne klawisze z żrącym kumkaniem wyciśniętym z Rolanda TB303.

Część kompozycji z „Burn It Down” wnosi dyskretne tchnienie tradycyjnego funku. Oto w „A Better Tomorrow”, zrealizowanym z udziałem drugiego projektu braci Burdenów, Random Noise Generation, pojawiają się brzęczące akordy gitary i plastikowe syntezatory, przywołujące wspomnienie muzyki Prince’a z połowy lat 80. „Pościelową” wersję funku przypomina „Whatever She Wants” – ze względu na nastrojowe kaskady analogowych dźwięków. Z kolei finałowy „Jazzo (Album Mix)” to ognisty funk radośnie kojarzący pobrzękującą gitarę z syntetycznymi smyczkami.

I wreszcie trzeci segment – czyli piosenki. Bracia Burden zawsze mieli lekką rękę do tworzenia ekstatycznych hymnów wywiedzionych z tradycji gospel. Tak jest i tym razem. Najpierw dostajemy dwa połączone nagrania – „Jazzo/Lose Myself” – w których śpiewająca Anna Saunderson sprawia, że religijne uniesienie zamienia się w taneczną pasję. „Beliver” to zamiana wektorów – tym razem soniczne klawisze i pulsujący bas przekształcają się w głębokie wyznanie wiary. I wreszcie „New Life (Album Vocal Mix)” – rozbuchany house niesiony strzelistymi syntezatorami w stylu Derricka Maya i ekspresyjnym głosem Afriki Pratt-Ansy.

Wszystkie te trzy odsłony „Burn It Down” składają się w spójną całość, eksplodującą podniosłą energią wspólnej zabawy. Tu nie ma miejsca na mrok i ciężar – wszystkie dźwięki podporządkowane są idei tanecznego pląsu i radosnego spełnienia. I trzeba przyznać, że mechanizm nakręcony przez braci Burden działa jak w szwajcarskim zegarku. Na czas trwania „Burn It Down” zapominamy o wszystkich troskach i zmartwieniach – unosimy w górę ręce i poddajemy się duchowej euforii.

430 West 2015

www.430west.com

www.octaveone.com

www.facebook.com/octaveone







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Nowa Tradycja 2018 – relacja

Nowa Tradycja dnia trzeciego – odwiedziliśmy jeden z dni festiwalu, gdzie gwiazdą był zespół 3MA: Ballaké Sissoko, Driss El Maloumi i Rajery.