Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Hauntologists – Hauntologists

W poszukiwaniu źródeł pierwotnej energii.

Po raz pierwszy Stefan Schneider i Jay Patrick Ahern spotkali się pod koniec minionej dekady. Połączyła ich fascynacja afrykańskimi rytmami, którą postanowili wprzęgnąć w służbę współczesnego techno. Modny był wtedy minimal – więc obaj producenci zwrócili się w stronę tego rodzaju brzmień, nasycając je samplami korzennych rejestracji, których część dokonał sam Schneider podczas późniejszego pobytu w Afryce w 2010 roku.

Do tej pory powstało aż pięć winylowych dwunastocalówek, które obaj twórcy zrealizowali dla własnej wytwórni pod szyldem Hauntologists. W nagraniach tych jest kilka punktów stycznych z tym, co obaj tworzyli w swej przeszłości. Schneider choć znany jest najbardziej z działalności w post-rockowym trio To Rococo Rot, dawał ujście dubowym i etnicznym fascynacjom jako Mapstation. Z kolei Ahern penetrował różne odmiany techno i house’u – zaczynając już w połowie lat 90.

Dziewięć nagrań, które obaj panowie postanowili umieścić na debiutanckim albumie projektu Hauntologists łączy te wpływy – dodając do nich nowe elementy. Nie zmieniła się ogólna koncepcja muzyki, bo to nadal hipnotyczne techno w minimalowej wersji. Większość kompozycji oparta jest na sprężystych i miękkich bitach, które oplatają jednak masywne pochody dubowych basów („Howl” czy „Turned”). Czasem rytmika nabiera bardziej nerwowego charakteru („Brooklyn” i „Wistful”), a kiedy indziej – wzmacniają ją plemienne ozdobniki („Hannett”).

Wolne przestrzenie między miarowymi uderzeniami automatu perkusyjnego wypełniają przede wszystkim zawadiackie partie Rolanda TB303, z którego Schneider i Ahern wyciskają acidowe efekty („Point” i „Brooklyn”). Kiedy indziej producenci sięgają po laboratoryjne loopy rodem z klasycznych nagrań z Sähko („Wistful”), albo wplatają w rytmiczne struktury sample egzotycznych melodii wygrywanych na akustycznych instrumentach („Hush”). Najbardziej oszczędną konstrukcję ma nagranie finałowe – buchający ekstatyczną energią niesioną przez transowe bity i dubowe basy niemal dziesięciominutowy „Sustain”.

Mimo osadzenia w afrykańskim kontekście rytmicznym, w muzyce Hauntologists nie ma aż tak dużo typowo etnicznych smaczków, jak choćby w nagraniach omawianego tutaj niedawno Harmoniousa Theleniousa. To jednak zdecydowanie europejskie granie – momentami jedynie wymodelowane na bardziej egzotyczną modłę. Jedynie energia płynąca z tych utworów jest taka sama jak energia płynąca z terenowych rejestracji z Czarnego Lądu – dzika, mroczna, surowa i nieokiełznana.

Hauntologists 2015

www.hauntologists.bandcamp.com/releases

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.