Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Ambient Park 2015 – nasza relacja

Za nami 6. edycja białostockiego Ambient Parku. Prezentujemy zdjęcia i relację z imprezy.

15 sierpnia odbyła się kolejna odsłona tego zacnego wydarzenia. Tegoroczny świąteczny i tym razem piękny dzień, bo chyba nikt nie mógł narzekać na pogodę, obfitował przede wszystkim w niezwykłe doznania muzyczne. W ciągu dnia tuż obok Pałacu Branickich można było zaspokoić swoje pragnienie na festiwalu kawy, wziąć udział w warsztatach z recyclingu i upcyclingu, oraz zjeść ekologiczne specjały. Po wypróbowaniu tych wszystkich atrakcji, mniej więcej około godziny siedemnastej, nadszedł czas na koncerty.

Jako pierwsi wystąpili panowie z kolektywu Technosoul na czele z DJ-em i pomysłodawcą Ambient Parku, czyli Jędrzejem Dondziło (aka Dtekk). Po nich pałeczkę przejęło białostockie trio The First Lights (gitara, bas i elektronika) – całkiem przyjemnie płynęła ich muzyka, lecz bez większego zaskoczenia. Następnie na scenie pojawił się Grzegorz Bojanek (współorganizator ChoP Festivalu i szef ETALABEL).

Ten wieczór, dzień zdecydowanie należał do Bojanka i Roberta Curgenvena. No, ale pomiędzy nimi zagrał jeszcze wrocławianin Patryk Balawender jako Ghosts Of Breslau. Jego nagrania ciągnęły raczej słuchaczy w stronę dark ambientu – nie było to jakieś oszałamiające doświadczenie, ale jedynie udany występ. Z kolei Bojanek zaprezentował znakomity set, gdzie słychać było pękający lód, tradycyjne instrumenty z Chin, delikatność katarynki i mnóstwo organicznego ambientu, a do tego sporo gitarowej melancholii (zaskoczyły mnie przesterowane riffy, które po zapętleniu przechodziły w dron).

Australijczyk Curgenven dał równie wyśmienity set. Materiał zrealizował w oparciu o historię Aborygenów (wyświetlał także imponujące wizualizacje przygotowane na zasadzie kontrastów, czyli piękno przyrody a zaraz zdjęcie krzyży z cmentarza Aborygenów). Artysta eksperymentował z gramofonami i oscylatorami, czuć było jak dźwięk przyjemnie wgryzał się w ciało. Piękne uczucie!

Zdjęcia: Patryk Pośpiech Photography

Dtekk

DTTEK 1

DTTEK 2

Grzegorz Bojanek

Bojanek 1

Bojanek 2

Bojanek 3

Ghosts Of Breslau

Ghost of Breslau 2

Ghost of Breslau 3

Ghost of Breslau 4

Robert Curgenven

Robert 0

Robert 1

Robert 2

Robert 3

Robert 4

Robert 5

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.