Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Johannes Heil – The Black Light

Światło ukryte w Ciemności.

Choć niemiecki producent rozpoczynał swoją karierę w połowie lat 90. od mocnego techno i electro, potrafił dostosowywać jego brzmienie do zmieniających się czasów. Najlepsze płyty zrealizował jednak wtedy, kiedy mógł sobie pozwolić na pełną ekspresję. „Future Primitive” i „The World” wydali mu koledzy – Heiko Laux nakładem Kanzleramtu i Anthony Rother nakładem Datapunk. Oba krążki zawierały epicką wersję techno prześwietloną mistycznym światłem.

Potem Heil wyraźnie stracił serce do mocnego i ciężkiego grania. Na fali powodzenia minimalu zrealizował dla Cocoona prowadzonego przez Svena Vätha najlżejszy album w swym dorobku. „Loving” został zmiażdżony przez krytyków – a niesłusznie, bo zawierał całkiem zgrabną wersję zwiewnego tech-house’u. Nowa fala ciężkiego grania postawiła jednak niemieckiego weterana do pionu. Efektem tego stał się wysyp jego singli, które z powodzeniem umieszczał w katalogu swego Figure sam Len Faki z Berghain. Pierwszy od pięciu lat nowy album Heila przynosi również taką muzykę.

Opowieść rozwija się powoli – bo najpierw dostajemy dronowy ambient w „Scene One”, a potem dudniące breaki spowite w kosmiczną elektronikę w „Scene Two”. Od trzeciego utworu uderza jednak już konkretne techno, wiodąc od klasyki gatunku w stylu lat 90. i minimalowego grania spod znaku Roberta Hooda w „Scene Five” i „Scene Six”, po swą nowocześniejszą wersję, oscylującą wokół tektonicznych bitów i metalicznych ozdobników w „Scene Seven” i „Scene Eight”. Ostatecznie wszystko uspokaja się, zwalniając tempo w takt miarowego rytmu i epickiej elektroniki w soundtrackowym „Scene Ten”.

Album wydala nowa wytwórnia Johannesa Heila i Markusa Suckuta – Exile. Mottem zamieszczonej na nim muzyki są słowa legendarnego naukowca Nikoli Tesli: „Black is the true face of Light, only we do not see this”. Jakkolwiek by nie brzmiało to ezoterycznie, jest w tym głębszy sens, jeśli chodzi o muzykę niemieckiego twórcy (i nowoczesne techno w ogóle).  To pozornie mroczne, ciężkie i brutalne granie . W tych dźwiękach kryje się jednak nieokiełznana energia i nieoczywiste piękno, które prowadzą nas wprost w stronę Światła.

Exile 2015

www.weareexile.com

www.facebook.com/weareexile

www.johannes-heil.com

www.facebook.com/johannesheilofficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.