Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Kazuki Koga – The Salathé Wall

Klaszcząc głową o kosmos

Kazuki Koga urodził się w 1987 roku w japońskim mieście Fukuoka. Jako nastolatek realizował swoją fascynację dźwiękami, ucząc się gry na gitarze i supportując lokalne zespoły nu-metalowe. Zainteresowanie elektroniką przyszło u niego dopiero w 2009 roku. Koga zaczął wówczas występować w swoim mieście jako dj i tworzyć na komputerze pierwsze kompozycje, których stylistyka z biegiem czasu ustaliła się jako „gorge music”. Od artysty dowiadujemy się, że jest to elektroniczny styl powstały w górskich rejonach Nepalu i Indii, a następnie rozwinięty w Japonii. Gorge music zostało stworzone z inspiracji kulturą gór – skalnymi wspinaczkami i wędrówkami po szczytach.

Dźwiękowy chaos The Salathé Wall doskonale koresponduje z energetycznym zachowaniem Kogi na scenie. Japończyk w swoich wyczynach, posuwa się czasami nawet do palenia swojego muzycznego sprzętu. Poza eksperymentami sygnowanymi własnym nazwiskiem w niedługiej karierze artysta występował również pod aliasami moiré oraz Gridlake.

Najnowsze dzieło Japończyka wzięło nazwę od jednej ze wspinaczkowych dróg na szczyt formacji skalnej El Capitan w dolinie Yosemite w Kalifornii. Deklarowana inspiracja górami i rzeczywista, muzyczna zawartość kasety stanowią dowód na to, że artysta pozostaje wierny filozofii gorge. The Salathé Wall to wyobrażone doświadczenie wspinaczki tytułową, pionową skalistą trasą. Słyszymy tu mix dwunastu eksperymentów, które wręcz proszą się o rozwinięcie. Najdłuższy z nich trwa bowiem niespełna dwie i pół minuty.

Potencjał wizji Kogi pozostaje niewyczerpany – na kasecie słyszymy jedynie namiastkę jej udźwiękowienia. Przez prawie dwadzieścia minut zderzamy się z wyjątkową intensywnością brzmienia, odnajdując mnóstwo dość skrajnych, a przez to inspirujących elementów. Muzykę tę przepełnia surowe, robotyczne brzmienie podszyte industrialnymi odgłosami, samplami głosu i solidną rytmiką. Przebłyski emocji pojawiają się wraz z nielicznymi melodiami oraz powolnym Calling, które dostarcza jedynej chwili odpoczynku od transowej repetytywności. Wprawne ucho z pewnością wychwyci kilka stylistycznych aluzji –  otwierający kasetę utwór Jug mocno kojarzy się z produkcjami Wenezuelczyka Arca. W psychotaneczny wymiar przenoszą nas partie The New Fame wzbogacone wokalem Cosi e Cosi oraz połamane Harder Isn’t Hardness. Japończyk przez cały czas w efektowny sposób bawi się w loopowanie i przetwarzanie wszystkich dostępnych pod ręką dźwięków. Moc pomysłów.

01. Jug
02. Awake
03. The New Fame (featuring Cosi e Cosi)
04. Calling
05. Take And Slack
06. Harder Isn’t Hardness
07. Overhang Ledge
08. Seil
09. Huge Roof
10. Clash groove
11. Crimp
12. Top Out

Apothecary Compositions | 2015

KAZUKI KOGA / SOUNDCLOUD
APOTHECARY COMPOSITIONS / SOUNDCLOUD
APOTHECARYCOMPOSITIONS.COM

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.