Wpisz i kliknij enter

Lata 80. ciągną do nas – wywiad z zespołem Blokowisko

Zimna fala, hauntologia, ambient, gitary i polskie teksty, czyli poznajcie bliżej Blokowisko.

Duet – Maciej Jurga i Cezary Zieliński – błysnął w zeszłym roku krążkiem zatytułowanym „Płonie”. Przyjęli nazwę Blokowisko. Echa ich debiutu odbiły się dość szeroko i od tego czasu należy bacznie obserwować ich artystyczne posunięcia. Nazwa wydaje się być bardzo codzienna i ta codzienność towarzyszyła nam w rozmowie, w której poruszamy się między metaforami, codziennością małych miast, a nawet docieramy do szkoły.

Jarek Szczęsny: Wasz debiut płytowy nosi tytuł „Płonie”. Co właściwie płonie?

Maciej Jurga: Z przekąsem moglibyśmy powiedzieć, że blokowisko i na tym zakończyć odpowiedź, i nie byłoby to na dobrą sprawę tak dalekie od prawdy. Myślę, że metafora  płonięcia jak i spłonięcia dobrze oddaje nastroje i refleksje, które  towarzyszyły nam w trakcie powstawania płyty, jak i te, które się na niej znalazły. Na przykład Popiół po pożarze czy ogień trawiący od środka to bardzo plastyczne sposoby na zwizualizowanie tego z czym mierzy się podmiot liryczny na tym albumie – a są to chociażby utracone szanse i wspomnienia, poczucie bezsensu, zagubienia czy konfrontacja z przeszłością i lękami życia we współczesnym świecie. Oczywiście symbolika ta nie wzięła się znikąd, zainspirowało nas do niej zdarzenie, o którym opowiada tytuły utwór.

Trzymając się kurczowo tytułu nawiązujecie do ognia. Natomiast sama muzyka należy do tych chłodniejszych.

Cezary Zieliński: Faktycznie muzyka na Płonie może się taka wydać, jest dosyć powolna, mało dynamiczna, pojawia się dużo chłodno brzmiących syntezatorów, które zaprzęgnięte są do raczej ambientowych warstw niż skocznych melodii. Tradycja muzyki zimnofalowej z pewnością stanowi dla nas ważne źródło inspiracji w kontekście tego jak kreować atmosferę i myślę, że w tym sensie, Blokowisku udaje się ją kontynuować.

Obaj jesteście urodzeni w latach 90. W takim razie co was ciągnie w przeszłość do muzyki lat 80.?

Cezary: Myślę, że głównym czynnikiem, który ciągnie nas w te rejony, jest specyficzne uczucie nostalgii za czasami, których nie przeżyliśmy, ale które wydają się nam blisko kulturowe. To jakaś taka hauntologiczna całość –  duch muzyki lat 80., czy blokowisk żyje również teraz, na tyle mocno, że ciężko powiedzieć, że to etap jakiejś zamkniętej “przeszłości”. Żyjesz w 2021 roku, ogrom części miasta nadal stanowią bloki z wielkiej płyty, a z radia wybrzmiewa albo muzyka, która była nagrana w latach 80. albo jest inspirowana latami 80., albo estetycznie nawiązuje do lat 80. np. przez pstrokate, VHS-owe teledyski. Ja nie odnoszę wrażenia, że nas coś “ciągnie” do lat 80., myślę, że to one “ciągną” do nas, do współczesnej rzeczywistości. Paradoksalnie uważam, że inspirowanie się latami 80 to nie jest sięganie do przeszłości. To jest sięganie do tego, co właśnie TERAZ, aktualnie przeżywamy.


(zdjęcia Jan Ruchniewicz/ @postrenaissance)

Zdecydowaliście się na śpiewanie w języku polskim. Ostatnio widać odwrót od angielskich tekstów.

Maciej: Sądzę, że angielskie teksty byłyby bardzo ograniczające dla wyrażenia tego co chcemy i nie tylko mam tu na myśli nasze ograniczenia w zakresie używania tego języka. Zresztą wystarczy spojrzeć na nazwę naszego zespołu, która zawiera w sobie całą gamę symbolik, których nie sposób oddać prostym tłumaczeniem. Myślę, że język jest silnie związany z kulturą czy historią i są to sfery, których wpływ jest na tyle mocny, że nie można tego w przypadku Blokowiska jak i pewnie wielu innych zespołów rozdzielać. Poza tym wydaje nam się, że egzotyka innego języka staje się coraz większą atrakcją i te bariery są coraz mniej widoczne, co potwierdza chociażby międzynarodowy sukces Molchat Doma.

Jak długo dłubaliście przy najdłuższych utworach z płyty, czyli „Ćmie” i „Ulicy”?

Cezary: Są to najdłuższe utwory z płyty i faktycznie najdłużej dłubaliśmy właśnie przy nich, zastanawiam się teraz, czy to przypadek czy jest w tym coś więcej. Szkielet obu utworów był oczywiście gotowy dużo wcześniej, pierwotnie zresztą planowaliśmy wydać płytę w poprzednim roku, ale przykład chociażby tych dwóch kawałków uzmysłowił nam, że warto było poczekać. Jeśli chodzi o „Ulicę”, to tutaj najwięcej problemów mieliśmy z odpowiednim aranżem całości, z kolei „Ćma” była utworem, w którym wątpliwości były natury brzmieniowej, ale ostatecznie udało nam się uporać z oboma utworami w satysfakcjonujący dla nas sposób.

W drugiej części „Ulicy” dominuje alienacja. Czy w blokowisku da się odizolować? Czy może blokowisko jako skupisko ludzi wywiera presję na poszczególne jednostki?

Maciej: Może nieco odbiję pytanie i zmienię perspektywę; spójrz proszę na dzisiejsze szkoły, ja chodziłem do ogromnej podstawówki, gdzie w każdym oddziale miałeś całe spektrum uczniów pochodzących z biednych i bogatych rodzin, mających słabe i świetne oceny. Było to ogromne środowisko, które wywierało na tobie na pewno duży wpływ, więc w pewnym sensie i presję, a jednak dla wielu dzieciaków alienujące. Dzisiejsze blokowiska na pewno nie stanowią już takiej funkcji społecznej jak kiedyś, ale z pewnością w wielu miejscach w Polsce mieszkanie w bloku wciąż kojarzone jest z pewną stereotypową mentalnością, więc myślę, że alienacja jak najbardziej może im towarzyszyć.

Poruszę jeszcze temat otoczenia, gdyż uderzyło mnie to w trakcie lektury „Przenikliwe światło, słońce i cała reszta” książki o Joy Division. Przecież oni pochodzili z Manchesteru, przemysłowego miasta w nienajlepszym stanie, ale pełnego ludzi. Z jakiego miasta wy nadajecie?

Maciej: Pochodzimy z mniejszych miejscowości, z których mieliśmy relatywnie blisko do większych ośrodków – Szczecina i Kalisza. Police, miasto które można znać z Zakładów Chemicznych i może klubu siatkarskiego, jest całkiem małe, ale bardzo blisko dużego lasu, gdzie blokowisk jest raczej niewiele, albo inaczej – blokowiska są niewielkie.

Cezary: Nowe Skalmierzyce z kolei to małe miasteczko będące na uboczu, które żyje własnym życiu. Znamienne jest jednak to, że nawet w tak niewielkim ośrodku miejskim znalazło się miejsce na parę blokowisk z wielkiej płyty, niektóre znajdujące się nawet na małych wsiach w pobliżu! To uświadamia bardzo, jakim symbolem i codziennością są dla Polski blokowiska, jak bardzo ten symbol łączy ludzi z różnych regionów czy klas.

W piosence „Powoli” rzeczywistość na moment się nam objawia. „Mijam zablokowane ulice, którymi przejdzie kolejna manifestacja” – chodzi mi o ten fragment. Życie społeczne raczej nie gości w tekstach. Skąd ten dystans?

Maciej: Choć wydawać się może, że na Płonie jest mało obrazów ukazujących życie społeczne, to jest to jednak temat, który bez przerwy powraca. Trudy życia obok, ale z innymi to jeden z głównych wątków i nie trzeba namacalności do ich przedstawienia. Wiele z historii na Płonie rozgrywa się gdzieś poza, ale blisko rzeczywistości, może to dlatego.

Co dla was znaczy być muzykiem w Polsce?

Maciej: Być muzykiem dzisiaj to zajmować się tworzeniem, wykonywaniem i 99 innymi rzeczami, które z tworzeniem [muzyki] nie mają wiele wspólnego. Bycie muzykiem w Polsce to wiele trudu i znoju, którego lepiej nie przeliczać na pieniądze.

O koncerty nie będę nawet pytał, ale może można was zobaczyć gdzieś on-line?

Cezary: Tak, przygotowujemy się do koncertu w Wolskim Centrum Kultury, który zapowiada się na bardzo ciekawe wydarzenie – całość będzie nagrywana kamerą i mikrofonem 360, co mamy nadzieję, dodatkowo uatrakcyjni spektakl. Możliwe, że to nie koniec planów internetowego prezentowania muzyki, ale po cichu liczymy, że uda się za parę miesięcy powrócić do mniejszych klubów lub na plener.

Tworzycie jakieś plany na najbliższą przyszłość?

Maciej: Mamy dosyć konkretne plany na przyszłość, które tracą na konkretności w zależności od tego jak bardzo są odległe. Ale powiedzmy, że 2021 jest już przez nas zaplanowany i bardzo byśmy chcieli wydać kolejny materiał w tym roku oraz przypomnieć się z zeszłorocznym albumem.

(zdjęcia Jan Ruchniewicz/ @postrenaissance)







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy