Wpisz i kliknij enter

Juan Atkins & Moritz Von Oswald Presents Borderland – Transport

Wspomnienia z lat 70. przefiltrowane przez stylowe techno.

Początki współpracy elektronicznych producentów z Detroit i Berlina sięgają końca lat 80. To wtedy Dimitri Hegemann po raz pierwszy zaprosił na Atonal Festival duet Final Cut, w skład którego wchodził Jeff Mills. Potem poszło już z górki. Pod patronatem wytwórni Tresor dwaj niemieccy twórcy – Moritz Von Oswald i Thomas Fehlmann pod szyldem 3MB – zaczęli realizować wspólne nagrania z kolejnymi tuzami z Motor City: Blake’m Baxterem, Eddie Flashin Fowlkesem i Juanem Atkinsem. Złożyły one podwaliny pod rozwój techno, postrzegano w kategoriach dźwiękowej poezji przyszłości.

Po ponad dwudziestu latach, Hegemann ponownie zasugerował, że Von Oswald i Atkins powinni wejść razem do studia i stworzyć coś nowego. Tak powstał album „Borderland”, który trzy lata temu opublikował oczywiście berliński Tresor. Płyta zawierała muzykę zainspirowaną podróżami po leśnych terenach pogranicznych nad Renem. Minimalistyczne i monochromatyczne utwory jednych zachwyciły swym łagodnym i szlachetnym brzmieniem, a innych – znudziły i zniecierpliwiły. Mimo to Atkins i Von Oswald zrealizowali kolejny zestaw nagrań, opublikowanych obecnie pod tytułem „Transport”.

O ile pierwszy album duetu był zdecydowanie statyczny, tak ten drugi ma zdecydowanie dynamiczny charakter. Otwierająca zestaw tytułowa kompozycja rozpędza się powoli, prowadząc od rwanych akordów, przez motorycznie pulsujący bas, po monotonny puls, jawiąc się jakby elektroniczną wersją kraut-rockowych klasyków Neu! Że nie jest to mylny trop utwierdza nas „Odyssey” – mechaniczne electro ze szkoły Kraftwerku, zanurzone w odmętach mrocznych syntezatorów. Podobny utwór dostajemy dopiero nieco później – to futurystyczny „Merkur”, łączący nerwową rytmikę z wyciszonymi klawiszami.

Pozostała część albumu to już wyłącznie techno – ale w swej lekkiej, niemal ulotnej wersji. „Lightyears” wnosi na album dubową pulsację, otoczoną przyjemnie kumkającymi i pohukującymi korozjami. „2060” ma aranżację opartą na czytelnym kontraście między agresywnymi klawiszami o rozmarzonym tłem. W „Riod” producencki duet skręca w stronę mocarnego hard house’u, podszywając jednak twardy bit i głęboki bas płynną elektroniką. Całość wieńczy „Zeolites” – dziesięciominutowy killer uwodzący pełną rozmachu partią kosmicznych syntezatorów.

Atkins i Von Oswald nie wymyślają na „Transport” prochu na nowo. Pozostając w kręgu opatentowanych przez siebie ćwierć wieku klasycznych dziś brzmień, splatają z nich eleganckie kompozycje, urzekające stonowaną produkcją, sugestywnym nastrojem i chmurnym brzmieniem. Liczne cytaty z kraut rocka i kosmische musik wskazują, że tym razem obaj artyści postanowili twórczo wykorzystać tradycję niemieckiej elektroniki. I udało im się, bo album rozbrzmiewa dalekim echem muzyki z lat 70., zanurzonym w jak najbardziej  współczesnych brzmieniach. Jakże przyjemnie byłoby posłuchać tych nagrań na żywo – miejmy nadzieję, że duet ponownie pojawi się w tym roku na Atonal Festivalu.

Tresor 2016

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

www.facebook.com/MagicJuanAtkins

www.facebook.com/MoritzvonOswald







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
jedrek
jedrek
5 lat temu

Najbardziej cieszy powrót atkinsa na fajne tory – też jestem ciekawy jak to brzmi na żywo , jazzowo w sensie szalenstwa i improwizacji i takiej płyty bym chciał od nich … i jeszcze jakby fehlmann dołączył ze swoimi manipulacjami to by był sztos 🙂

Electro
Electro
5 lat temu

po Borderland obawialem sie ze obiaj tesknia za emerytura w cieplych krajach jednak Transport zawraca w strone klasycznej formy.

Polecamy