A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.



Pedro Soler & Gaspar Claus – Al Viento

Jeżeli muzyka flamenco wam się kojarzy z tanim efekciarstwem i nadętym snobizmem to posłuchajcie płyty „Al Viento”!

Dla mnie przede wszystkim flamenco łączy się z filmami Pedro Almodovara, choć sam reżyser nie odwołuje się w swoich obraz w bezpośredni sposób do tego gatunku. Poza kilkoma wyjątkami. Dobrymi przykładami są filmy „Volver” (2006), gdzie mieliśmy piosenkę Carlosa Gardela utrzymaną w duchu flamenco, a także fantastyczny „Matador” (1986) z kapitalną rolą Antonio Banderasa wcielającego się w torreadora. Almodovar potrafi z wielkim poszanowaniem przedstawić flamenco jako bardzo ważny element kultury zarówno dla niego samego, jak i całego społeczeństwa hiszpańskiego.

Znamy też losy amerykańskiej wokalistki Josephine Foster, która w pewnym momencie swego życia zamieszkała wraz z mężem Victorem Herrero (gitarzysta) w Andaluzji. Foster niejednokrotnie w swoich kompozycjach nawiązywała do flamenco. W tym roku artystka wydała nowy album, pt. „No More Lamps In The Morning”.

Jednak przejdźmy do naszych znakomitych bohaterów tego wpisu, czyli duetu Pedro Soler (gitara) i Gaspar Claus (wiolonczela). Ten pierwszy urodził się w 1938 roku i odegrał kluczową rolę w kształtowaniu się kultury flamenco. Uczył się gry na gitarze pod okiem prawdziwego mistrza, czyli Pepe de Badajoza (akompaniator słynnego Antonio Chacóna). Miał także przyjemność występować u boku Pepe de la Matrona, Almadena, Juana Varea, Enrique Morente’a. Gaspar Claus to z kolei utalentowany wiolonczelista i zarazem syn Solera, współpracujący z wieloma cenionymi artystami takimi jak Jim O’Rourke, Sufjan Stevens, Matt Elliott, Bryce Dessner, Rone, Angélique Ionatos, Keiji Haino, Serge Teyssot-Gay i nie tylko.

„Al Viento” to już drugi album Solera i Clausa. Pierwszy krążek „Barlande” pochodzi z 2011 roku i został wyprodukowany przez Bryce’a Dessnera z The National. Nowy materiał muzycy zarejestrowali w islandzkim studiu Greenhouse Valgeira Sigurössona. „Al Viento” wypełniły kompozycje instrumentalne, z jednym wyjątkiem w postaci nagrania „Silencio Ondulado (Por Tiendos)”, gdzie słowa wyśpiewuje dobrze nam znany Matt Elliott, a eksperymentalne partie gitary dołożył Serge Teyssot-Gay (były gitarzysta Noir Désir). Tekst tego utworu powstał pod wpływem wiersza hiszpańskiego poety i dramaturga Federico Garcíi Lorki (Josephine Foster też korzystała z jego twórczości).

Oczywiście flamenco w wykonaniu Solera i Clausa jest krwiste, mroczne, drapieżne („Vendaval (Buleria)” oraz momentami nabierające awangardowego blasku. Na pewno nie należy utożsamiać ich podejścia do tego gatunku z przeintelektualizowaną wirtuozerią. W żadnym wypadku nie twierdzę, że ci muzycy nie potrafią grać, ich umiejętności są na najwyższym poziomie, bardziej mam tu na myśli ich operowanie melodią, frazą czy przestrzenią niż to, co nazwalibyśmy idiotyczną gonitwą solówek. Są też takie momenty jak utwór „Sale la aurora (Serrana)”, który przywodzi na myśl post-rockowe budowanie napięcia. Nie wiem jak teraz wygląda wasze spojrzenie na temat flamenco, ale mam nadzieję, że daliście się uwieść wyśmienitej płycie „Al Viento”.

13.05.2016 | InFiné

 

Strona Facebook Pedro Soler & Gaspar Claus »Strona InFiné »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.