SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Nowości z Hubro

Niedawno norweska oficyna opublikowała nowe albumy dwóch zespołów: Skadedyr i Moskus.  

Skadedyr

Skadedyr – „Culturen” (13.05.2016 | Hubro)

Dwa lata temu ukazała się debiutancka płyta norweskiego kolektywu Skadedyr – „Kongekrabbe” (recenzja). I było to jedno z najciekawszych wydawnictw tamtego roku. Grupę założyły Heida Karine Jóhannesdóttir Mobeck i Anja Lauvdal, niegdyś obie związane z przedsięwzięciem Your Headlights Are On. Oprócz nich mamy też muzyków udzielających się w Moskus, Broen OSK, Jenny Hval, Karokh, Snøskred, Trondheim Jazz Orchestra, Skrap, Hullyboo i nie tylko.

Najnowszy krążek Skadedyr – „Culturen” w porównaniu z „Kongekrabbe” przynosi więcej akustycznej i instrumentalnej muzyki. Niezmiennie artyści kontynuują bezkompromisowe łączenie wielu stylistyk, a robią to przy pomocy licznej sekcji instrumentów dętych i smyczkowych, podwójnej sekcji rytmicznej, gitar, fortepianu, syntezatorów, akordeonu oraz głosu. Ich kompozycje pomimo licznych skojarzeń nie jest łatwo opisać, nazwać itd. Weźmy choćby utwory „Datavirus” czy kapitalny „Bie”, w których przewijają się elementy tradycyjnej muzyki norweskiej przepuszczonej przez filtr awangardowych odniesień. Z pewnością ten drugi fragment odbiorcy Fire! Orchestry zapamiętają na długo i postawią tuż obok nagrań Szwedów. Eksperymentalno-noise’owy początek „Tralertall” niepostrzeżenie przechodzi w melancholijną muzykę filmową (przypomniały mi się obrazy z amerykańskich westernów z lat 50. i 60.), a później całość eksploduje…

Na koniec przepiękny „Culturen”, gdzie zestawiono poezję dziewiętnastowiecznego poety Ivara Aasena z liryczną warstwą instrumentów dętych, gitary, akordeonu i fortepianu. „Culturen” dopisuję do listy moich ulubionych płyt tego roku!

Profil na Facebooku »

Moskus

Moskus – „Ulv Ulv” (03.06.2016 | Hubro)

„Zespół Moskus to przykład klasycznego tria jazzowego (fortepian, kontrabas, perkusja), które za nic w świecie nie chce grać w oczywisty sposób. Robią co tylko mogą, aby odejść jak najdalej od rutyny, utartych harmonii, nudziarskiego swingowania czy popisowych solówek” – tak pisałem w 2014 roku na łamach magazyny „LAIF” o ich poprzednim wydawnictwie zatytułowanym „Mestertyven” (Hubro). Ciekawe jest to, że fotografia zdobiąca okładkę tamtej płyty pochodzi z lat 90., a na niej widzimy grupę ludzi stojących w krakowskim tramwaju.

Przypomnę, że Moskus tworzą Anja Lauvdal (fortepian), Fredrik Luhr Dietrichson (kontrabas) i Hans Hulbækmo (perkusja). Cała trójka wchodzi również w skład formacji Skadedyr. Byli też dwukrotnie nominowani do nagrody „Spellemannspriser” (norweska Grammy). Debiutancki album „Salmesykkel” nagrali w słynnym szwedzkim Atlantis Studio. „Mestertyven” z kolei zarejestrowali w drewnianym siedemnastowiecznym kościele Risør. Tegoroczny longplay „Ulv Ulv” zaś powstał w galerii Haugesund Billedgalleri. W dwóch kompozycjach gościnie wystąpił skrzypek Nils Økland grający na hardanger fiddle. Tym razem trio wykorzystało większą ilość instrumentów, więc usłyszymy harmonium, syntezator, instrumenty dęte, jew’s harp czy piłę.

Od samego początku zespół Moskus stawiałem na równi z E.S.T. i amerykańskim The Bad Plus. Teraz myślę, że Norwegowie zostawili w tyle wspomniane składy. Żeby się o tym przekonać, wystarczy wsłuchać się w „Chimes/gullregn”, „Kullgraver” oraz „Borre borre gulleple, sla vekk”. Nie brakuje im też poczucia humoru i dystansu do tego co robią. Świetnym przykładem jest ballada „We will always love you too, Whitney Huston”. Trio Moskus nadal zaskakuje swoim nieszablonowym spojrzeniem na jazz i muzykę współczesną.

Oficjalna strona Moskus »Profil na Facebooku »

 

Strona Hubro »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.