ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.



Nowości z Hubro

Niedawno norweska oficyna opublikowała nowe albumy dwóch zespołów: Skadedyr i Moskus.  

Skadedyr

Skadedyr – „Culturen” (13.05.2016 | Hubro)

Dwa lata temu ukazała się debiutancka płyta norweskiego kolektywu Skadedyr – „Kongekrabbe” (recenzja). I było to jedno z najciekawszych wydawnictw tamtego roku. Grupę założyły Heida Karine Jóhannesdóttir Mobeck i Anja Lauvdal, niegdyś obie związane z przedsięwzięciem Your Headlights Are On. Oprócz nich mamy też muzyków udzielających się w Moskus, Broen OSK, Jenny Hval, Karokh, Snøskred, Trondheim Jazz Orchestra, Skrap, Hullyboo i nie tylko.

Najnowszy krążek Skadedyr – „Culturen” w porównaniu z „Kongekrabbe” przynosi więcej akustycznej i instrumentalnej muzyki. Niezmiennie artyści kontynuują bezkompromisowe łączenie wielu stylistyk, a robią to przy pomocy licznej sekcji instrumentów dętych i smyczkowych, podwójnej sekcji rytmicznej, gitar, fortepianu, syntezatorów, akordeonu oraz głosu. Ich kompozycje pomimo licznych skojarzeń nie jest łatwo opisać, nazwać itd. Weźmy choćby utwory „Datavirus” czy kapitalny „Bie”, w których przewijają się elementy tradycyjnej muzyki norweskiej przepuszczonej przez filtr awangardowych odniesień. Z pewnością ten drugi fragment odbiorcy Fire! Orchestry zapamiętają na długo i postawią tuż obok nagrań Szwedów. Eksperymentalno-noise’owy początek „Tralertall” niepostrzeżenie przechodzi w melancholijną muzykę filmową (przypomniały mi się obrazy z amerykańskich westernów z lat 50. i 60.), a później całość eksploduje…

Na koniec przepiękny „Culturen”, gdzie zestawiono poezję dziewiętnastowiecznego poety Ivara Aasena z liryczną warstwą instrumentów dętych, gitary, akordeonu i fortepianu. „Culturen” dopisuję do listy moich ulubionych płyt tego roku!

Profil na Facebooku »

Moskus

Moskus – „Ulv Ulv” (03.06.2016 | Hubro)

„Zespół Moskus to przykład klasycznego tria jazzowego (fortepian, kontrabas, perkusja), które za nic w świecie nie chce grać w oczywisty sposób. Robią co tylko mogą, aby odejść jak najdalej od rutyny, utartych harmonii, nudziarskiego swingowania czy popisowych solówek” – tak pisałem w 2014 roku na łamach magazyny „LAIF” o ich poprzednim wydawnictwie zatytułowanym „Mestertyven” (Hubro). Ciekawe jest to, że fotografia zdobiąca okładkę tamtej płyty pochodzi z lat 90., a na niej widzimy grupę ludzi stojących w krakowskim tramwaju.

Przypomnę, że Moskus tworzą Anja Lauvdal (fortepian), Fredrik Luhr Dietrichson (kontrabas) i Hans Hulbækmo (perkusja). Cała trójka wchodzi również w skład formacji Skadedyr. Byli też dwukrotnie nominowani do nagrody „Spellemannspriser” (norweska Grammy). Debiutancki album „Salmesykkel” nagrali w słynnym szwedzkim Atlantis Studio. „Mestertyven” z kolei zarejestrowali w drewnianym siedemnastowiecznym kościele Risør. Tegoroczny longplay „Ulv Ulv” zaś powstał w galerii Haugesund Billedgalleri. W dwóch kompozycjach gościnie wystąpił skrzypek Nils Økland grający na hardanger fiddle. Tym razem trio wykorzystało większą ilość instrumentów, więc usłyszymy harmonium, syntezator, instrumenty dęte, jew’s harp czy piłę.

Od samego początku zespół Moskus stawiałem na równi z E.S.T. i amerykańskim The Bad Plus. Teraz myślę, że Norwegowie zostawili w tyle wspomniane składy. Żeby się o tym przekonać, wystarczy wsłuchać się w „Chimes/gullregn”, „Kullgraver” oraz „Borre borre gulleple, sla vekk”. Nie brakuje im też poczucia humoru i dystansu do tego co robią. Świetnym przykładem jest ballada „We will always love you too, Whitney Huston”. Trio Moskus nadal zaskakuje swoim nieszablonowym spojrzeniem na jazz i muzykę współczesną.

Oficjalna strona Moskus »Profil na Facebooku »

 

Strona Hubro »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.