Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.



Geir Sundstøl – Langen Ro

„Langen Ro” to drugi solowy krążek norweskiego gitarzysty.

Geir Sundstøl pojawił się w roli muzyka sesyjnego na ponad 260-ciu albumach u przeróżnych artystów, znamy go też ze współpracy z Nilsem Petterem Molværem. To jednak dopiero w ubiegłym roku wydał swoją pierwszą płytę, pt. „Furulund”, na której namaszczał elektroniką akustycznego bluesa, jazz i avant-country. Na „Langen Ro” kontynuuje w pewnym stopniu wątki z poprzedniego wydawnictwa. Tym razem u jego boku znaleźli się tacy muzycy jak David Wallumrød (Spirit in the Dark, Needlepoint), Erland Dahlen (Nils Petter Molvær), Martin Langlie, Martin Windstad (Bernhoft), Nikolai Hængsle Eilertsen (Møster!, Elephant 9, Band of Gold) i Erik Sollid (Valkyrien).

Norweg przyznał, że pisząc materiał na „Langen Ro” myślał o czymś takim jak muzyka „podwodna”. Najlepiej byłoby zapytać Sundstøla, co miał na myśli używając sformułowania „podwodna”. Jak dla mnie to właśnie ciepłe, analogowe brzmienie „Langen Ro” pozwala zatopić się w wyjątkowym klimacie tego longplaya. Świetne partie gitary hawajskiej, niekiedy lekko modyfikowane, przelatają się z instrumentami perkusyjnymi, wibrafonem, skrzypcami, syntezatorami i elektroniką. „Langen Ro” może również kojarzyć się z muzyką filmową, za czym przemawia choćby interpretacja tematu Giorgio Morodera z „Scarface” („Tony’s theem”). W tym przypadku dźwięki syntezatorów zostały zastąpione m.in. przez gitarę hawajską oraz banjo.

„Furulund” doczekała się nominacji do Spellemannspris, czyli norweskiej Grammy. Nie wiem, jak będzie z „Langen Ro”, ale cieszyłbym się gdyby w Polsce płyty takiego formatu uwzględniano przy rozdawaniu Fryderyków. A mamy z czego wybierać.

28.10.2016 | Hubro

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.