Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



SALK – Matronika

Selkie & Lighthouse Keepers, bo tak brzmi Ich pełna nazwa, to czteroosobowa grupa artystyczna i trzyosobowy zespół w jednym.

21 kwietnia 2017 oficjalnie zaprezentowali swój pierwszy album. Kazali czekać na niego dość długo, bo pierwszy singiel pojawił się w sieci 23 marca 2016. Również w 2016 roku, SALK zaprezentowali się w ramach Debiutów na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu ze swoim singlem – „Matroniką”. Trzynaście miesięcy wypatrywałem całości płyty, choć po kawałku odsłaniali tajemnice swojej „głębinowej perełki”. Swoją muzykę określają jako Electronic Dinosaur / Dream Pop Fish / Alternative Sadness. Wszystko jasne jak na dnie oceanu.

Premiera płyty odbyła się w Krakowie, w klubie Szpitalna 1. W jej trakcie wyświetlane animacje pomagały publiczności wejść w świat SALK (a to naprawdę nie było trudne). Kilkuminutowe upadki z chmur, hipnotyzujące geometryczne wzory oraz obrazy łamiących się jak zapałki drzew wyrażały obawy i uczucia grupy. Uprzedzali przed premierą, że będzie smutno, i jest.

„Matronika” sączy smutek. Nie taki infantylny, który wypłakuje sobie oczy i krzyczy jaki świat jest zły. Wkrada się podstępnie, samplami kropel, delikatnym akompaniamentem klawiszy, pomrukami gitarą basową. Otwierają cię słuchaczu po kawałku, bez większego trudu zamazują dystans między SALK a Tobą, nawet jeśli słyszycie się po raz pierwszy. W utworze „Alien” przyznają wprost, że leżą w twojej piwnicy, żeby zakończyć „Latarnika” stwierdzeniem, że „ciągnie na dno”. Nie jest to jednak dno rozpaczy, a przytulny dom Matronica Holboella, która żyje 4400 metrów poniżej tafli oceanu. Czy nie chcą przypadkiem, obudzić płytą tego, co każdy gdzieś w sobie głęboko chowa?

Sięgają po inspirację mitologiami („Mojry”, „Dizonaur”), naturą („Matronika”, „Taiga”) oraz wydawałoby się codziennymi wydarzeniami („Sen Zofii”). Snują marzenia („Dziecinada”), które czasem ma każdy, kto zatrzyma się na chwilę w miejscu, i spojrzy na siebie z dystansu. Dotykają najbliższych relacji („Kołysanka dla Dwóch Matek”) zachowując przy tym lekkość i delikatność.

Album, jako całość, sięga po elektroniczne brzmienia które popełnił Mateusz Sarapata, nadający tło podróżom po dnie oceanu, idealnych burzach, tajdze, i w końcu snach. Dźwiękami gitary basowej muska nas Michał „Mamut” Sarapata, na płycie odpowiedzialny również za produkcję. Marcela Rybska skomponowała muzykę i wyśpiewała ten smutek. Za przezabawną i przemyślaną komunikację z fanami na fanpage’u, odpowiedzialny jest Kamil Kwidziński. To w jednej osobie menadżer, autor większości tekstów i pełnoprawny członek formacji. Na płycie, w utworze „Perfect Storm” usłyszymy gościnnie zespół Lor. Minimalistyczną okładkę zaprojektował Jędrzej Guzik a ilustracje wewnątrz albumu urzeczywistniła Dorota Tylka.

SALK to raczej organizm niż zespół, „Matronika” to raczej wytrych naszych miękkich smutków i emocji niż zwykła płyta. Sporo tu smutku, sporo nadziei i masa ciepła jak na dno oceanu.

NEXTPOP Songwriters’ Labe

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.