Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Fis & Rob Thorne – Clear Stones

Pierwotny zew.

Od czasu debiutu w barwach Samurai Horo w 2011 roku Fis zdążył sobie wyrobić opinię nieustraszonego eksperymentatora z dronową materią. Nic dziwnego, że ostatecznie jego bazą stała się wytwórnia Subtext, prowadzona przez zafascynowany podobnymi brzmieniami duet Emptyset. Jego ostatni album – „Borders” – zawierał muzykę stworzoną poprzez radykalne preparacje akustycznych i elektronicznych instrumentów. Nie inaczej wypada wydana właśnie kolejna płyta Fisa.

Materiał na „Clear Stones” powstał w berlińskich Red Bull Studios, kiedy gościł w nich nowozelandzki muzyk wywodzący się ze społeczności tamtejszych Maorysów – Rob Thorne (a tak naprawdę Ngāti Tumutumu). Przywiózł on ze sobą cały zestaw etnicznych instrumentów – zarówno dętych, jak i perkusyjnych – zrobionych z drewna, kamienia, muszli i kości. Te, jak je sam nazywał, „singing treasures”, wydawały niezwykłe dźwięki, które po zarejestrowaniu Fis poddał komputerowym manipulacjom.

Efekty są oszałamiające: maksymalnie ekspresyjna muzyka, łącząca plemienne brzmienia i śpiewy z rozwichrzoną elektroniką. Thorne wydobywa ze swych instrumentów dzikie tony, raz przypominające melodie grane na flecie („Front Ear”), a kiedy indziej tęskne zawodzenia ludzkiego głosu („Wooden Lung”). Fis wychodzi im naprzeciw, nakładając na nie cyfrowe warkoty i industrialne zgrzyty („Tor 201”), dopiero pod koniec zestawu, ustepując miejsca bardziej ambientowym dźwiękom („Whakauruuru”).

Słuchając tego albumu aż dziw bierze, jak wiele wspólnego ze sobą ma korzenna muzyka dawnych ludów ze współczesną elektroniką o ekstremalnie awangardowym charakterze. Jest w niej ten sam pierwotny zew – głód wolności, pragnienie wyzwolenia, tęsknota za innym, lepszym światem. Nic więc dziwnego, że „Clear Stones” przenika mistyczne światło, pokazujące, że od zarania dziejów ludzkość poprzez sztukę próbuje wydostać się z ograniczeń narzucanych jej przez fizyczność ziemskiego życia.

Subtext 2017

www.subtextrecordings.net

www.facebook.com/subtextrecordings

www.facebook.com/FisNZ

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.