Wpisz i kliknij enter

Ragnar Grippe – Sand

Reedycja cichej klasyki muzyki elektroakustycznej.

Ragnar Grippe, rocznik 1951, początkowo kształcił się na wiolonczelistę. We wczesnych latach 70. wyemigrował z rodzinnej Szwecji do Paryża, aby zgłębiać tajniki nowej muzyki w Groupe de Recherches Musicales – awangardowym kolektywie założonym przez Pierre’a Schaeffera. Odszedł z niego po dwóch latach, ale zaprzyjaźnił się z Lukiem Ferrari, innym prekursorem musique concrète, z którym rozpoczął budowę eksperymentalnego studia nagraniowego – l’Atelier de la Libération Musicale (Warsztat Wyzwolenia Muzyki).

Jakiś czas później Grippe podjął się skomponowania muzyki do wystawy w paryskiej Galerie Shandar. Indyjski artysta Viswanadhan Velu prezentował tam swoje obrazy stworzone za pomocą piasku. Zdjęcie jednego z nich trafiło na okładkę tej swoistej ścieżki dźwiękowej do wydarzenia artystycznego. Z czasem pierwsze wydanie „Sand” (1977) stało się białym krukiem, osiągając na rynku wtórnym wielokrotne przebitki. W ramach 40. rocznicy premiery amerykańska wytwórnia Dais Records przygotowała winylowe wznowienie w limitowanym nakładzie.

https://soundcloud.com/daisrecords/sets/ragnar-grippe-sand

Na płytę składa się trwająca w sumie 50 minut dwuczęściowa kompozycja, zarejestrowana przez twórcę na żywo w owym paryskim studiu. Szkielet obydwu części zasadza się na metalicznym tykaniu obficie potraktowanym echem – rozedrganym i zarazem rytmicznym. Z tej gęstwiny niespiesznie wyłaniają się kolejne elementy: dzwonki, harmonijka ustna, marakasy, ambientowe podkłady, dyskretne muśnięcia gitary elektrycznej i kosmiczne partie klawiszy. Pulsująca całość jest należycie sugestywna i hipnotyczna.

To zaskakujące jak nowocześnie brzmi muzyka zrealizowana przed czterdziestoma laty przez względnie mało znanego kompozytora, który mógłby stanąć w jednym rzędzie z Brianem Eno, Tangerine Dream i Eugeniuszem Rudnikiem. Nowatorskie techniki wykorzystujące możliwości studia (ze wskazaniem na użycie taśmy) oraz odwołania do klasycznej szkoły kompozycji złożyły się na intrygujący album, który wymaga odrobiny skupienia, ale daje w zamian dużo więcej – i choćby dlatego „Sand” nie powinien trafić do lamusa. Ani tym bardziej do piachu.

Dais Records | 2017







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy