Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.



Dday One ‎– Journal | Extended

Szósty album kalifornijskiego producenta będący rozszerzeniem wydanej w 2009 roku EP’ki.

Pochodzący z Los Angeles Dday One to producent specjalizujący się w tworzeniu lekko już zapomnianych muzycznych pejzaży z zakresu instrumentalnego hip hopu, trip hopu i eksperymentalnego jazzu.

Na przestrzeni swej kariery zdążył stworzyć, przede wszystkim na bazie ogromnej ilości sampli, muzykę bardzo spójną i jednorodną. Słychać w niej wczesnego DJa Shadow, Glena Portera, Pelican City, a w niektórych momentach RJD2.

Najnowszy album „Journal | Extended” to rozszerzenie EP’ki „Journal” z 2009. Nie ma w nim nic przełomowego, ale słucha się go fantastycznie. Dday One wlał w niego analogowego ducha, zakurzone, lekko przytępione dźwięki, które stanowią bazę dla delikatnie i zręcznie wkomponowanych sampli. Sample, jak ze starej dobrej szkoły, pochodzą z nagrań funkowo-jazzowych. Podbite są charakterystycznym hip-hopowym podkładem, tworząc bardzo nostalgiczny a momentami wręcz przygnębiający klimat.

„Journal | Extended” to obok zawodowej produkcji ogromne połacie emocji. Melancholii, która dominuje na tej płycie, daleko do taniej ckliwości. Jest w niej dużo prostoty i surowości. Pochmurne, nastrojowe kompozycje swoją energią przywołują skojarzenia z codziennym rytmem miasta. Obrazy z okna jadącego tramwaju, niespiesznie przecinające się sznury przechodniów, skąpane w zachodzącym słońcu boiska do koszykówki.

Na szczególną uwagę zasługuje kompozycja „Mouth 2 Mouth” z zapętlonym samplem, w którym dominuje pianino. Ta dźwiękowa układanka swoją leniwą motoryką stanowi stempel całego wydawnictwa.

Dday One posługuje się samplem jako plamą. Nie używa konturów czy drastycznych cięć. Wszystko opiera się na przenikaniu, rozmywaniu, przyciszaniu, stopniowym nawarstwianiu. Nadaje to trochę klimat retro w cały album.

„Journal | Extended” to album w którym szczegół gra dużą rolę. Patchworkowe kompozycje przenoszą nas do monochromatycznej brzmieniowo przestrzeni, która nie nudzi monotonią, chociaż zdarzają się są momenty niebezpieczne, które nią grożą, chociażby w „Can I Get A Witness”. Nie należy zapomnieć o specjalnym elemencie, którym Dday One doprawił cały album. Jest nim dźwięk igły gramofonowej odkurzającej stare, czarne krążki.

30.06.2017 | Content (L)abel

Content (L)abel

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Owsikrzys

    A dla mnie to łatwiejszy w odbiorze Krush. Nie zmienia to faktu, że album bardzo dobry.