Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.



turntablism

Dday One ‎– Journal | Extended

Szósty album kalifornijskiego producenta będący rozszerzeniem wydanej w 2009 roku EP’ki.
Czytaj dalej »

3 pytania: Mr Krime

Kolejny reprezentant U Know Me Records pod ostrzałem 3 pytań – tym razem naszym gościem jest Mr Krime. Czytaj dalej »

DJ Shadow – Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era

To jest powrót do przeszłości na który tak czekaliśmy.

Czytaj dalej »

DJ Shadow – The Less You Know, The Better

Kim jest DJ Shadow i co zrobił dla popularyzacji samplingu i muzyki w ogóle, przypominać chyba nie trzeba. Jak potoczyła się jego kariera, też zapewne wszyscy wiedzą. Równie znana jest częstotliwość, z jaką wydaje longplaye z premierowym materiałem: w 1996 roku debiutancki, dziejowy już „Endtroducing…”, w 2002 bardzo dobry „The Private Press” i w 2006 fatalny „The Outsider”, na którego bodaj sam autor spuścił zasłonę milczenia. Po pięciu długich latach do sklepów trafia czwarta duża płyta Josha Davisa – „The Less You Know, The Better”.

Całość rozpoczyna hip-hopowy, przepełniony samplami i skreczami „Back To Front (Circular Logic)” i jest to otwarcie tyleż obiecujące, co mylące. Następujący po nim „Border Crossing” skrzy się riffami rockowych gitar, potężnymi bębnami i apokaliptyczną atmosferą. „I Gotta Rokk” to kawałek z tej samej krainy; oba z powodzeniem mogłyby znaleźć się na soundtracku do serii „Need For Speed”. Znakomity „Enemy Lines” ociera się o wilgotne sny fanów UNKLE z okresu kapitalnej płyty „Psycence Fiction”, co zawsze liczy się na plus. Największe wrażenie robi „Give Me Back The Nights”, w którym na tle niepokojącego podkładu rozbrzmiewa ponury monolog zakończony przenikliwym wrzaskiem. Są też mniej oczywiste tropy. Zupełnie przeciętny “Warning Call” brzmi niczym piosenka Editorsów (lub każdej innej kapeli nawiązującej do post-punku/nowej fali), z kolei „Scale It Back” z gościnnym udziałem Yukimi Nagano (głos Little Dragon) przywołuje echa… Eurythmics i solowych dokonań Annie Lennox. No cóż, skoro na „The Private Press” mógł trafić utwór a la Phil Collins lub może Meat Loaf („Blood On The Motorway”)…

http://www.youtube.com/watch?v=M1nWnpKZKi0

Wszystko to brzmi niezwykle eklektyczne i różnorodne, a jednak album cierpi na problematyczną przypadłość – brak motywu przewodniego, który spajałby poszczególne elementy w logiczną całość. Utwory są nie tyle wyrwane z kontekstu, co zupełnie pozbawione tegoż. Nie chodzi nawet o to, że są to kompozycje słabe czy przeciętne (choć i takie się tu zdarzają, vide „I’m Excited”), lecz o to, że nie układają się w koherentne dzieło. W efekcie albumu słucha się jak kompilacji luźno powiązanych ze sobą kawałków. Nawet rozmieszczenie utworów wydaje się być nie na miejscu – taki „I’ve Been Trying” (tytuł co najmniej znamienny, swoją drogą przypomina to „Wish You Were Here” Floydów), skądinąd świetny, nadawałby się na finał, a nie jako interludium pomiędzy całkiem niezłą rapową nawijką Taliba Kweli i Posdnuosa („Stay The Course”), a równie przyjemną balladą na fortepian, skrzypce i kobiecą wokalizę („Sad And Lonely”). Z jednej strony zatem płyta wywołuje wrażenie niekontrolowanego chaosu, z drugiej – stanowi zestaw kilku naprawdę kapitalnych kompozycji, które zapadają w pamięć.

Już przy okazji „The Outsider” Davis zaznaczał, że nigdy nie zamierzał odcinać kuponów od „Endtroducing…” i zasugerował fanom, żeby zdecydowali się, czy są fanami albumu, czy artysty. Wówczas ta deklaracja była chwalebna, lecz rezultat okazał się mizerny. Obecnie Shadow nie wydaje się już być zbyt wierny swoim słowom, ale trudno mieć mu to za złe. „The Less You Know, The Better” to zdecydowanie krok w dobrym kierunku, nawet jeśli nieco chwiejny. Jest to bowiem płyta „zaledwie” dobra jak na możliwości tego artysty. Na rzecz wybitną fani DJ Shadowa będą musieli znów poczekać. Ciekawe jak długo tym razem?

Verve | 2011