SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



DJ Shadow – The Less You Know, The Better

Kim jest DJ Shadow i co zrobił dla popularyzacji samplingu i muzyki w ogóle, przypominać chyba nie trzeba. Jak potoczyła się jego kariera, też zapewne wszyscy wiedzą. Równie znana jest częstotliwość, z jaką wydaje longplaye z premierowym materiałem: w 1996 roku debiutancki, dziejowy już „Endtroducing…”, w 2002 bardzo dobry „The Private Press” i w 2006 fatalny „The Outsider”, na którego bodaj sam autor spuścił zasłonę milczenia. Po pięciu długich latach do sklepów trafia czwarta duża płyta Josha Davisa – „The Less You Know, The Better”.

Całość rozpoczyna hip-hopowy, przepełniony samplami i skreczami „Back To Front (Circular Logic)” i jest to otwarcie tyleż obiecujące, co mylące. Następujący po nim „Border Crossing” skrzy się riffami rockowych gitar, potężnymi bębnami i apokaliptyczną atmosferą. „I Gotta Rokk” to kawałek z tej samej krainy; oba z powodzeniem mogłyby znaleźć się na soundtracku do serii „Need For Speed”. Znakomity „Enemy Lines” ociera się o wilgotne sny fanów UNKLE z okresu kapitalnej płyty „Psycence Fiction”, co zawsze liczy się na plus. Największe wrażenie robi „Give Me Back The Nights”, w którym na tle niepokojącego podkładu rozbrzmiewa ponury monolog zakończony przenikliwym wrzaskiem. Są też mniej oczywiste tropy. Zupełnie przeciętny “Warning Call” brzmi niczym piosenka Editorsów (lub każdej innej kapeli nawiązującej do post-punku/nowej fali), z kolei „Scale It Back” z gościnnym udziałem Yukimi Nagano (głos Little Dragon) przywołuje echa… Eurythmics i solowych dokonań Annie Lennox. No cóż, skoro na „The Private Press” mógł trafić utwór a la Phil Collins lub może Meat Loaf („Blood On The Motorway”)…

http://www.youtube.com/watch?v=M1nWnpKZKi0

Wszystko to brzmi niezwykle eklektyczne i różnorodne, a jednak album cierpi na problematyczną przypadłość – brak motywu przewodniego, który spajałby poszczególne elementy w logiczną całość. Utwory są nie tyle wyrwane z kontekstu, co zupełnie pozbawione tegoż. Nie chodzi nawet o to, że są to kompozycje słabe czy przeciętne (choć i takie się tu zdarzają, vide „I’m Excited”), lecz o to, że nie układają się w koherentne dzieło. W efekcie albumu słucha się jak kompilacji luźno powiązanych ze sobą kawałków. Nawet rozmieszczenie utworów wydaje się być nie na miejscu – taki „I’ve Been Trying” (tytuł co najmniej znamienny, swoją drogą przypomina to „Wish You Were Here” Floydów), skądinąd świetny, nadawałby się na finał, a nie jako interludium pomiędzy całkiem niezłą rapową nawijką Taliba Kweli i Posdnuosa („Stay The Course”), a równie przyjemną balladą na fortepian, skrzypce i kobiecą wokalizę („Sad And Lonely”). Z jednej strony zatem płyta wywołuje wrażenie niekontrolowanego chaosu, z drugiej – stanowi zestaw kilku naprawdę kapitalnych kompozycji, które zapadają w pamięć.

Już przy okazji „The Outsider” Davis zaznaczał, że nigdy nie zamierzał odcinać kuponów od „Endtroducing…” i zasugerował fanom, żeby zdecydowali się, czy są fanami albumu, czy artysty. Wówczas ta deklaracja była chwalebna, lecz rezultat okazał się mizerny. Obecnie Shadow nie wydaje się już być zbyt wierny swoim słowom, ale trudno mieć mu to za złe. „The Less You Know, The Better” to zdecydowanie krok w dobrym kierunku, nawet jeśli nieco chwiejny. Jest to bowiem płyta „zaledwie” dobra jak na możliwości tego artysty. Na rzecz wybitną fani DJ Shadowa będą musieli znów poczekać. Ciekawe jak długo tym razem?

Verve | 2011

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. joana

    tak na marginesie w kawalku Ive Been trying sa sample wlasnie z Floydow z wish you were here wiec nie jest on podobny!lecz praktycznie zawiera ta tresc w postaci samplow,a nowa plyta shadowa jest swietna ,kocha sie go jako artyste jest inny i bedzie zawsze ,outsider poszlo w niepamiec ta plyta wynagradza wszystko !!!!