Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Nadine Shah – Holiday Destination

Nie ma ucieczki od polityki.

Trzeci album wokalistki i kompozytorki Nadine Shah zawiera zestaw piosenek niosących w sobie sporą dawkę polityki. Tak się składa, że w dzisiejszym świecie jest kilka punktów zapalnych, wobec których milczeć nie wypada. W żyłach autorki „Holiday Destination” płynie pakistańska krew, więc temat uchodźców jest obecny w treści piosenek. Znajdziemy tu też odniesienia do ostatnich wyborów prezydenckich w USA czy brexitu. To wszystko powoduje, że ten album można określić mianem „protest albumu”. Ja na swojej ścieżce spotkałem Shah w momencie jej współpracy z Ghostpoet`em. Nie sądziłem, że przyjdzie mi się mierzyć z tak mocną jej wypowiedzią. Więcej, okazało się, że troska o świat wychodzi jej naprawdę dobrze. Zarówno od strony muzycznej, jak i lirycznej.

Zacznę od okładki. Zdobiące ją zdjęcie zrobił korespondent wojenny Christian Stephen w Gazie (Palestyna). Ten mały chłopiec stojący w dziurze budynku, która powstała wskutek wojennego ostrzału, przemawia do wyobraźni. Utwór tytułowy to fantastyczna kompozycja. Przypominający nieco twórczość zespołu Can, ale również z odniesieniem do ostatniej płyty PJ Harvey. Wszystko tu pulsuje od gniewu. Niepokojąca fraza, która powtarza się w piosence – „How you gonna sleep tonight?” – ma podwójne znaczenie. Z jednej strony rodowodem tego pytania jest zasłyszana przez piosenkarkę rozmowa egoistycznych turystów na greckiej wyspie Kos, martwiących się o własne samopoczucie w trakcie urlopu, a z drugiej brzmi jak pytanie stawiane sobie przez uchodźców. Do tego mocne, mroczne wstawki saksofonu.

Prawdziwy popis kompozytorsko – produkcyjny Shah daje w „Out The Way”. Tu warto odnotować obecność współproducenta płyty Bena Hilliera (znany ze współpracy z Depeche Mode). Jako przedstawicielka imigrantów w drugim pokoleniu ukazuje rosnącą skalę rasizmu w Wielkiej Brytanii po głosowaniu w sprawie brexitu. Przeszywający bas, rytm przypominający marsz, atakujący saksofon sprawiają wrażenie hipnotyzujące. Wokalistka zwraca się wprost do nienawistników „Where would you have me go? / I’m second generation / Don’t you know?”. Miniony rok podsumowała w czterech, czytelnych wersach: „Cruel 2016 / Was the year that took our idols / What is there left to inspire us / With a fascist in the white house”. Muzycznie to konstrukcja post-punkowa z dobudowaną elektroniką w tle. Depresyjna atmosfera wydziela się z każdej sekundy zamykającego „Jolly Sailor”. Stłumiona muzyka oddaje pochmurny nastrój klientów baru w północnej Anglii. Z jednej strony to zapis mentalnego stanu Brytyjczyków, z drugiej opis frustracji porzuconej przez polityków „working class”. Skutek dzisiejszej ekonomii.

Opary syntezatorowej muzyki, która wieńczą niniejszy album dają się we znaki. Na podobnej zasadzie swoją ostatnią płytę zamknęli LCD Soundsystem. Shah prezentuje swój ogląd świata w sposób prowadzący do stylistyki rodem z horroru. Im mniej zrozumiały jej się wydaje, tym bardziej odzwierciedla to w swojej muzyce. Słychać to w trzech, nie sąsiadujących ze sobą, utworach: „Yes Man”, „Evil” i świetnym „Relief”. Pierwszy to spokojny utwór o narastającej warstwie niepokoju. Drugi osadzony na perkusji i niesiony siłą głosu wokalistki. Trzeci wprowadzający obłąkany nastrój. „Holiday Destination” to płyta niewygodna. Ma wgryzać się w sumienie, być solą w oku oraz grillować nasze samozadowolenie. Kończące pierwszą piosenkę okrzyki mówią wszystko: „Refugees are welcome here!”.

1965 Records | 2017

Strona Nadine Shah

FB

Bandcamp

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.