Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.



Mount Kimbie – Love What Survives

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Po siedmiu latach od pamiętnego debiutu „Crooks & Lovers” oraz trzech latach wytężonej pracy Mount Kimbie powraca trzecim albumem. W międzyczasie Dominic Maker opuścił Londyn, w którym nadal urzęduje Kai Campos i zamieszkał w Los Angeles, skąd np. zasilił jednym podkładem szeroko komentowany album „3:44” Jaya-Z.


Mount Kimbie – „We Go Home Together” ft. James Blake

Jedenaście (w wersji japońskiej dwanaście) numerów nowego krążka ukazuje, że zespół nie stoi w miejscu, lecz bardzo interesująco się rozwija. Już na poprzednim longplay’u „Cold Spring Fault Less Youth” elektronika oddawała coraz więcej pola żywym brzmieniom – teraz Mount Kimbie już wyraźnie skręca w stronę klasycznych instrumentów, miejscami odwołując się niemal do krautrocka czy post-punka. Duet w dalszym ciągu też kieruje swoją twórczość na piosenkowe tory i jeżeli sam nie śpiewa („T.A.M.E.D”), to sięga po pomoc starych przyjaciół w postaci Jamesa Blake’a (bluesowo-Hammondowy „We Go Home Together” oraz kompozycyjnie rozdygotane „How We Got By”) czy King Krule’a (jednostajnie przyspieszające „Blue Train Lines”). Bardzo oryginalnie prezentują się pod tym względem również „Marilyn” z gościnnym udziałem Micachu, gdzie puls nadają dialogujące ze sobą kalimby oraz „You Look Certain (I’m Not So Sure)” ze wsparciem Andrea’i Balency, która pojawia się u boku przedstawicieli Warp Records podczas ich koncertów.


Mount Kimbie – „Blue Train Lines” ft. King Krule

Równie atrakcyjnie co numery wokalne wypadają kompozycje instrumentalne. Szczególną uwagę warto zwrócić na „Audition”, gdzie poza dość już charakterystycznym dla Anglików surowym, choć ciepłym brzmieniem gitary basowej oraz prosto prowadzoną perkusją przestrzeń wypełnia szereg beztroskich melodii i harmonii generowanych syntetycznie, kreując atmosferę sprzyjającą podrygom. W „Delta” chyba najwyraźniej słychać odniesienie do początków elektroniki z ósmej dekady ubiegłego stulecia i to zarówno w monofonicznych basach, Korgach jak i werblach „granych przez początkującego bębniarza”.


Mount Kimbie – „Marilyn” ft. Micachu

Generalnie patrząc brzmienie Mount Kimbie stało się jeszcze bardziej odważne, miejscami szorstkie i w sumie w dalszym ciągu nowatorskie. Prawie czterdzieści minut „Love What Survives” serwuje nam zaskakujące dania łączące sporo różnych przypraw, podanych z dużą dbałością o detale i oryginalność smaku – prowokując przy okazji do pytania czy to naprawdę ciągle jest duet czy może to jednak ściema i mamy już do czynienia z regularnym bandem?

08.09.2017 | Warp Records

PS. Mount Kimbie będzie można usłyszeć i zobaczyć w listopadzie na dwóch koncertach w Polsce:
11/11/17 – Niebo, Warszawa
12/11/17 – Kwadrat, Kraków

http://www.mountkimbie.com/
https://www.facebook.com/mountkimbie/
https://soundcloud.com/mountkimbie

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.