Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Kaczmarek – IIIIIIIIIIIIII

Zaskakujący zwrot w twórczości gwiazdy clubbingu.

Paul Ritch znany jest raczej bywalcom modnych klubów niż słuchaczom eksperymentalnej elektroniki. Francuski didżej i producent celował bowiem do tej pory w grono młodych ludzi bawiących się prędzej na Ibizie niż na undergroundowych imprezach. I był w tym dobry – bo jego utwory publikowały do tej pory najlepsze wytwórnie serwujące parkietowe killery, od Cocoon, przez Resopal Schallware, po Get Physical Music.

Ostatnie nagrania paryskiego twórcy wydała już jednak tłocznia specjalizująca się w mocniejszym graniu – Drumcode. Tak oto muzyka Ritcha w ciągu ponad dekady jego kariery zmieniła się od ciepłego minimalu w twarde techno. Owocem tej przemiany jest otwarcie przez Francuza nowego rozdziału swej  działalności. Dzieje się to za sprawą debiutanckiego albumu projektu Kaczmarek, dla którego nazwę artysta zapożyczył od panieńskiego nazwiska swej mamy.

„IIIIIIIIIIIIII” przynosi zgodnie z tytułem czternaście premierowych nagrań, które wynoszą twórczość Ritcha na zdecydowanie wyższy poziom. Francuski producent z powodzeniem sięga w nich zarówno po mocne i głębokie techno o przestrzennym brzmieniu i ciekawej melodyce, jak również po zredukowane electro podlane industrialnym sosem. Czy stosuje acidowe loopy, czy przemysłowe perkusjonalia, czy ambientowe tła, potrafi z nich spleść ciekawą narrację, pozwalającą z zainteresowaniem przesłuchać dosyć długi zestaw.

Słychać w tej muzyce oczywiście sporo odwołań, zarówno do dokonań artystów z Raster Noton, jak i wczesnych kompozycji Plastikmana czy producentów związanych z Ostgut Ton. Nie przeszkadza to jednak docenić twórczej inwencji samego Ritcha, który potrafi te inspiracje przełożyć na własny język. Muzyka z „IIIIIIIIIIIIII” ma być prezentowana przez jej twórcę podczas specjalnego show w 3D. Miejmy nadzieję, że Francuz odwiedzi z nim ojczyznę również swej mamy.

KCZ MRK 2017

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.