Wpisz i kliknij enter

Alva Noto – Unieqav

Trzecia część Uni-trylogii.

Carsten Nicolai to zapracowany człowiek. Nie dość, że regularnie wypuszcza płyty, to jeszcze kieruje wydawnictwem Noton, które pod jego kierownictwem wydaje w tym roku pozycję za pozycją. Katalog robi się coraz ciekawszy. Nadszedł czas, żeby szef kuchni w końcu pokazał światu swoje danie główne. „Unieqav” to domknięcie „uni-trylogii”, na którą składają się jeszcze dwa albumy „Univrs” (2011) oraz „Unitxt” (2008). Ciągle dłubie w muzyce glitch, ciągle interesują go granice ludzkiego słuchu oraz sinusoidalne formy. W przypadku najnowszego albumu ugrzązł w swoich patentach nieco za bardzo. Ascetyczna forma ciągle jest absorbująca, ale słuchanie całego materiału już nie do końca.

Alva Noto postanowił urządzić sobie ćwiczenia z wytrzymałości. Weźmy „Uni Dna”, w którym gościnnie pojawia się Anne-James Chaton w roli mówiącego. Recytuje skład DNA w sposób bezlitośnie monotonny. Po paru chwilach można zastanawiać się nad tym, kto tu dyktuje rytm. Zaskoczenie szybko zmienia się w lekki stan znużenia, a całość może wywołać lekką irytację. Odnoszę również nieodparte wrażenie, że Alva Noto się hamował w trakcie tworzenia. Otwierający „Uni Sub” ma ciekawą głębię i błyszczące dodatki, ale brak mu nerwowości czy też wystawiania słuchacza na konieczność konfrontacji z czymś nieprzyjemnym albo nieprzewidywalnym.

Dobrze, że są momenty przypominające z kim mamy do czynienia. „Uni Mic A” oraz „Uni Mic B” różnią się od siebie diametralnie. Pierwszy zawiera migotania syntezatora połączone z zapętloną linią basu. Część „B” podąża w innym kierunku. To tunel wypełniony dynamicznym rytmem i wymyślnymi pętlami. W tych momentach Carsten Nicolai czaruje swoją kreatywnością oraz sprawnością realizatorską. Szkoda, że nie wszędzie wypada równie dobrze. W „Uni Normal” wydaje się poruszać po bezpiecznej krainie swoich patentów, cierpliwości nadużywa w przypadku krótkich i niepotrzebnych „Uni Clip” oraz „Uni Edit”. Koniec w postaci „Uni Chord” też nie należy do tych wybitnych.

Można oczywiście „wyciąć” sobie samemu kilka kawałków z listy, aby „Unieqav” słuchało się lepiej. Ja bym na pewno nie wyciął „Uni Version”. W końcu coś co wzbudzić może niepokój. Sprawcą tego jest ponury dźwięk drona. Mroczny groove też dodaje nieco od siebie. Zostawiłbym jeszcze „Uni Blue”. Tu nie może nam umknąć mnogość instrumentów i dźwięków. Całość wypada nawet filmowo. Dostrzegam w tym element ryzyka. Tak więc najnowszy krążek Noto jest nierówny. Zbyt dużo tu zapychaczy, zbyt łatwych rozwiązań, nazbyt silnego przywiązania do własnych patentów oraz za mało skoków w bok. Być może w natłoku zajęć nie było czasu na dopracowanie materiału.

Noton | 2018

Strona Alva Noto
FB







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy