Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.



The Black Dog – Post-Truth/Black Daisy Wheel

The Black Dog Vs The World

Już debiutancki singiel grupy The Black Dog Productions z 1989 roku o tytule „Virtual” wskazywał na pozamuzyczne zainteresowania tworzących go artystów. Ken Downie, Ed Handley i Andy Turner fascynowali się wtedy przede wszystkim rozwojem technologii i ich wpływem na przyszłość człowieka. Stąd tematem wczesnych dokonań tria była wirtualna rzeczywistość, rebelianckie hackerstwo i rodzący się internet. Początkowo rozważania te, wpisane w formułę nowatorskiego IDM-u, miały optymistyczny ton. Z czasem jednak, kiedy okazało się, że innowacyjne wynalazki oferują człowiekowi nie tylko nowe doświadczenia i możliwości, ale są też wykorzystywane do sprawowania politycznej, ekonomicznej i kulturowej dominacji, nabrały mrocznych barw.

Moment ten zbiegł się z rozłamem w łonie projektu. Handley i Turner odeszli, by powołać do życia duet Plaid, a Downie, po krótkim okresie samodzielnej działalności, zamienił The Black Doga w kolejne trio, w którym, wsparli go bracia Martin i Richard Dust. Opis świata tworzony przez ich kolejne płyty zaczął szybko przypominać dystopijne wizje roztaczane w literaturze przez Phlipa K. Dicka czy Williama S. Burroughsa. Rzeczywistość stała się dla tria z Sheffield grą zakulisowych manipulacji, za pomocą których mroczne siły chcą zdobyć i sprawować pełną kontrolę nad człowiekiem. Jak przystało na wychowanków industrialu z lat 80., grupa przeciwstawiła tym zakusom wywiedzione z post-punkowej kontrkultury metody dezinformacji i transgresji.

W ostatnich dwóch dekadach współczesny świat zaczął coraz bardziej wyglądać tak, jakby dystopijne wizje roztaczane przez The Black Dog, zaczęły się naprawdę sprawdzać. Począwszy od zamachu na World Trade Center, przez wojnę w Iraku i ataki terrorystyczne w Europie, po wojnę informacyjną w internecie – wszystko to znajdowało odbicie na kolejnych albumach grupy, które dziś są kroniką swoich czasów: „Radio Scarecrow”, „Further Vexations”, „Music For Real Airports” czy „Tranklements”. Z płyty na płytę serwowane przez trio techno nasycone było coraz większym poczuciem osaczenia i wszechobecnej kontroli – ale właśnie te emocje były olejem napędowym działalności grupy. Dowodem na to dwa jej nowe albumy.

„Post-Truth” to dźwiękowa wizja obecnej sytuacji w świecie informacji, kiedy kłamstwo rozpowszechniane w internecie przestało mieć jakiekolwiek konsekwencje i z powodzeniem jest wykorzystywane przez polityków wszelkich frakcji do tego, aby pozyskać wyborców. „Nothing Ever Changes” – kwitują członkowie The Black Dog obecną sytuację międzynarodową po Brexicie i wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA. Odbywa się to oczywiście w takt dynamicznego techno i electro, które Downie i bracia Dust serwują już prawie dwie dekady. Mamy więc tutaj zwarte basy i orkiestrowe partie („Cognitive Dissonance”), połamane bity i IDM-owe arpeggia („Solipsism”), ale również dubowe rytmy i filmowe melodie („The Truth Is In The Post”).

Kontynuacją tej wizji przeniesioną na poziom psychologii jednostki stanowi druga nowa płyta The Black Dog. Tym razem trio przygląda się, jaki wpływ na człowieka ma uczestniczenie w internetowych mistyfikacjach, które nie tylko zamazują różnicę między prawdą a kłamstwem, ale sprawiają, że ludzie oszukują samych siebie. W tej sytuacji kolejne teorie spiskowe stają się rzeczywistością – a jedyną ucieczką wydają się być leki psychotropowe. Informacja zamienia się w dezinformację, a za podkład tym transfiguracjom służy mroczny ambient podszyty post-indsustrialnym chłodem i hałasem. Tak mamy w osadzonym na basowych rytmach „We Must Repeat” lub w przypominającym eksperymentalny hip-hop „Lost To The Black Sun”.

O ile „Post-Truth” w swych dynamicznych nagraniach emanował desperacją i gniewem, tak w statycznych utworach z  „Black Daisy Wheel” dominuje już poczucie rezygnacji. Kiedy rzeczywistość zamienia się w zerojedynkową grę pozorów, w której gubią się nawet jej uczestnicy, wydaje się, że już nic nie da się zrobić. Ta obezwładniająca świadomość niemocy znajduje  swój najgłębszy wyraz takich utworach jak „Autohoaxer” i „Shutter Head”, gdzie ciemność wydaje się być już całkowicie nieprzenikniona. Całość kończy „Tell Me What You Remember”, w który drżący głos Emiki odlicza po rosyjsku. Co przyniesie to ostatnie wspomnienie? Tchnienie lęku czy promień światła?

Dust Science 2018

www.dustscience.com

www.facebook.com/Dust-Science-280374955606

www.theblackdogma.com

www.facebook.com/theblackdogma

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. Jędrzej Banaszewski

    Dzięki za ciekawą recenzję, podobnie mam, może trochę inaczej bym opisał stany towarzyszące kontemplowaniu ich Dzieł, ale to już subiektywne odczucia. Słucham bardzo zróżnicowanej muzyki ale TBD stoją u mnie od wielu wielu lat na piedestale. Wirtuozeria połączona z prostotą działa tak kojąco. Oprócz Spanners moim zdaniem co najmniej kilka innych płyt zasługuje na miano wybitnych, niektóre kompilacje singli też są niczego sobie. Dzięki za podrzucenie nowych utworów. Cieszę się, że są na tym świecie ludzie, którzy rozumieją muzykę podobnie jak ja. Pozdrawiam.

  2. Jędrek

    Najlepszą płytą black dog i tak pozostanie spanners !!!!

  3. Dronik

    Znakomity materiał. Zawsze byłem wielkim fanem tej grupy. Zajebiste albumy i setki jeszcze lepszych remiksòw dla całej masy artystòw.