Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Micromelancolié – Streaming

Talent co się nie marnuje.

Zajmujący się wydawaniem kaset magnetofonowych label Never Anything Records sięgnął po artystę z Polski. Wybór padł na Roberta Skrzyńskiego. Lepiej wybrać nie mógł, gdyż nowych utworów ze strony Micromelancolié nigdy za mało. Właściwie Polak w tym roku pracuje jak szalony. Dopiero co można było słuchać jego płyty wydanej w czeskim labelu Nona, a nieco ponad miesiąc później, w rękach mamy nowy materiał zatytułowany „Streaming” i wydany poza Polską. Warto jeszcze wspomnieć o znaczącym udziale na składance „Doubts 2”. Z resztą masteringiem nowego materiału zajął się Mateusz Wysocki.

Kończą mi się pomysły na opisywania każdego wydawnictwa Micromelancolié, a jednak każde warte opisania jest. Więc pora sięgnąć po cytaty, które najlepiej oddadzą to co sam chciałbym wyrazić. Na pierwszy ogień John Updike z „Uciekaj, Króliku”: „A jeżeli człowiekowi udaje się coś pierwszorzędnie, wszystko jedno, co, to już nie ma serca do tego, co wychodzi gorzej.”. Dlatego też Robert Skrzyński wydaje i wydaje ciągle to nowe albumy.

Na drugi ogień Witold Gombrowicz z „Dziennika”: „Krytyk nie powinien szperać, szukać, niech siedzi z założonymi rękami, czekając, aż książka go znajdzie. Talentów nie należy szukać przez mikroskop, talent sam powinien dać znać o sobie biciem we wszystkie dzwony.”. Słowo „książka” można zmienić na „płyta” i wszystko będzie pasowało idealnie, bowiem Micromelancolié dociera do nas zarówno drogą krajową, czeską, a teraz amerykańską, czyli jak nie drzwiami to oknem.

Co do samej zawartości, to sprytnym wybiegiem posłużył się twórca, dając swoim utworom tytuły „~” ze zwielokrotnieniem. Ciągle są to różnej maści twory ulepione z urywanych fragmentów, szumów czy zakłóceń. Najbardziej frapuje mnie „trójka”. Wyciszona, iskrząca, ale z jakiś powodów działa łagodząco. Gdzieś w połowie pojawia się rozciągnięta wokaliza, która daje znakomity efekt. Nowa płaszczyzna, którą twórca skrzętnie wykorzystuje do zapętleń, nakładania nowych warstw czy w końcu do dekonstrukcji. Uwagę zwraca etniczna „czwórka” czy eksperymentalna „piątka”. Jak to u Skrzyńskiego, najistotniejsze są przeobrażenia dźwięki, frapujący kolaż i scalania odległych od siebie fragmentów. Grunt, że ciągle działa i wciąga.

Never Anything Records | 2018

Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze