Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Wczasy / Wolne pokoje

Na wakacje jak znalazł.

Każdy kto zdecydował się na założenie rodziny musi w pewnym momencie stanąć przed koniecznością podróży na wakacje. Wyobraźmy sobie czteroosobową rodzinę, w której dwoje dzieci wiekowo nie przekroczyło sześciu lat, więc jakakolwiek forma opresji w postaci fotelików samochodowych służących do ich przewożenia, jawi im się jako katorga w postaci czystej. Oto dwie muzyczne propozycje oraz dwie strategie przetrwania trudnego losu rodziców.

Nieodparta potrzeba wyluzowania pojawia się w sytuacji, gdy na tylnych siedzeniach odbywa się wojna między rodzeństwem, a ruch na drodze nie odbywa się płynnie. Zespół Wczasy (Bartłomiej Maczaluk i Jakub Żwirełło) przychodzi z odsieczą oferując dziesięć melodyjnych piosenek śpiewanych po polsku. Ma to sens, bo może dziatwa zacznie śpiewać je razem z nami. Od razu uspokajam, że przekleństw nie ma, więc ściszanie, chrząkanie w odpowiednim momencie są zbędne. Pojawia się słowo na literę „g” („Zawody” utwór numer 4), ale jeśli masz już na koncie przewijanie pieluchy z „grubszego” to istnieje szansa, że z tym słowem uszy twoich pociech już się zapoznały. Nie ma się też bać, że startujemy słuchając o nieboszczykach. „Prince i Bowie” to lekka, piosenka z ciekawymi przejściami. Do tego zaraźliwie melodyjna.

Generalnie Wczasów teksty dzielą się na ironiczne i uczuciowe. Takim mocno ironicznym przykładem jest „Ryszard”, gdzie zespół pieczołowicie odtwarzając lata 80, wyzłośliwia się na temat tuzów naszej sceny. Będzie okazja do wytłumaczenia kim jest Jacek Cygan. Jest też coś na czasie, to znaczy chęć napisania piosenki na mundial. Piłkarz, w ciekawym ujęciu, pojawi się w „Ciągle sam”. Mnie do nieskończonej liczby powtórzeń zmusza „Smutne disco”. W tym upatruję największą siłę zespołu. Syntezator, automat perkusyjny i mocne linijki: „Wchodzę o 23 / jestem pierwszy na parkiecie / i staję w kolejce / by skraść twoje serce”. To wszystko balansuje między kiczem a powagą. „Dzisiaj jeszcze tańczę” to absolutny przebój. Kapitalny tekst, zjawiskowa melodia, a i refren będzie można w samochodzie zaintonować. Utwór „Zawody” zawiera pocieszającą listę kim zostać nie trzeba, więc można z dzieciaków presję oczekiwań zdjąć. Spore zaskoczenie. Pozytywne ma się rozumieć.

Opcja druga. Samochód spakowany poprzedniego wieczoru. Dzieci położone spać w ubraniach wyjściowych. Pobudka około godziny trzeciej. Kierowcy pozostaje nierówna walka z niezasypianiem za kółkiem. Na to radę ma Robert Demidziuk (30 kilo slońca, Ak Uki) w wersji solo, czyli Wolne pokoje. Dziesięć utworów z czego część posiada miażdżącą siłę. Zasnąć nie pozwoli otwierający „M0”, który rozpoczyna się od niszczącego noise`u w niezmąconej postaci. Trudno będzie tego słuchać i nie obudzić pozostałych, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. W dalszej części znajdujemy się w krainie post-indtustrialu połączonego z nagraniami terenowymi. Wszystko jest nieoczywiste, a jednocześnie intensywne. Następny „M1” zawiera w sobie śladowe ilości jazzu na tle szumiącego wiatru. „Dialekty mieszane” są zbiorem elementów, które w jakiś sposób korespondują ze sobą.

W dalszych pomieszczeniach możemy natrafić na monstrualny ambient („M6”) lub oszalałe, rytmiczne i dzikie tornado („M4”). Nic przy czym można by oko zmrużyć. Podoba mi się to porwanie na strzępy. Nawet jeśli w takim „M2” wszystko idzie niczym obtoczone w smole to i tak zaraz zniknie i każe przejść dalej. W tym przypadku do usytuowanego na przeciwległym biegunie ambientu („M3”). Można porównać to do spacerowania po hotelu i otwierania każdych drzwi. Z efektem podobnym jak ten uwieczniony w teledysku „Karmacoma” Massive Attack. Przytłacza pomysłowość Demidziuka w zakresie tym czym słuchacza można jeszcze przygnieść. W „M7” serwuje zapętlenia dronowe z niemal chóralnym wykończeniem. Zupełnie inaczej rzecz się ma w hałaśliwym „M8”, z którego wyłania się jakaś, głęboko skrywana harmonia. A na sam koniec pozostaje wysłuchać nam kilku, czystych akordów. Cudactwo.

Wczasy – Zawody
Thin Man | 2018

Wolne pokoje – Dialekty mieszane
Pionerska | 2018

FB Wczasy
Bandcamp Wolne pokoje

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze