Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.



Mako Sica / Hamid Drake – Ronda

Podłącz się do astralnej mocy.

Zdarzyło mi się już pisać o zespole Mako Sica. Dla przypomnienia podam skład tria: Przemysław Drążek (gitara, trąbka), Brent Fuscaldo (wokal, gitara, harmonia, kalimba) i Chaetan Newell (perkusja, instrumenty klawiszowe). Zespół reprezentuję scenę chicagowską, więc można być pewnym, że spotkają nas rzeczy  z tych niebanalnych i improwizatorskich. Z resztą sam zespół każe nazywać swoją muzykę mianem „free-rock” odnosząc się oczywiście do otwartej formy jazzu. Powodem, dla którego trzeba się z nimi ponownie spotkać, jest ich współpraca z legendarnym Hamidem Drake`m. Wszystkim w tym momencie powinna z pamięci przypłynąć znakomita płyta Hery.

Tytuł odnosi się do południowo hiszpańskiego miasta Ronda, znane z XVIII-wiecznego mostu Puente Nuevo. Zawartość niekoniecznie nawiązuje do tradycji muzyki hiszpańskiej. Twórcy przygotowali pięć improwizacji, które zarejestrowane zostały na dwóch sesjach. Z pierwszej pochodzą dwa pierwsze utwory: „Dance With Waves” oraz „Emanation”. Obie cechuje bogactwo instrumentalne. Różnice są w tempie. Pierwsza symbolizuje rozwój. Wokalizy zostają pieczołowicie otoczone perkusją, a z czasem gitara przejmuje stery. Zdecydowanie ciekawiej wypada „Emanation”. Gęsta, duszna atmosfera przypomina okultystyczny obrzęd, jakieś budzenie bestii, które nie następuje. Podziwu godna sztuka trzymania w napięciu. Pięknymi partiami na trąbce popisuje się Drążek.

Druga część płyty to wyprawa w bardziej dzikie rejony. W „The Greatest Gift” mogę wsłuchiwać się bez końca. Podoba mi się takie wodzenie słuchacza za nos. Najpierw rozmywamy strukturę, chodząc na około niego, żeby w momencie właściwym po prostu wskoczyć mu na głowę. Drake przejmuje pałeczki, Newell skrzypce, Fuscaldo zaśpiewuje a Drążek szyje na gitarze. „The Old Book” z kolei najbliżej do jazzowej formy. Natomiast uderza głębia i szerokość dźwięku. W takich chwilach należy zwyczajnie stwierdzić, iż słychać grają tu osoby nieprzypadkowe i to słychać. W każdym aspekcie.

Naturalnie aura mistycyzmu towarzyszy w trakcie całej płyty. To jest jedyna wada jaką znajduję. Zwyczajnie ograniczyłbym ją, gdyż partie instrumentalne wystarczą w zupełności. Z tej przyczyny najmniej przypadł mi do gustu zamykający „The Wu Wei”, który można by ukrócić o parę minut. Żałowałem też, że nie doszło tu do żadnego spiętrzenia szaleństwa. Artyści woleli raczej zdać się na klimat niż porwać emocjom. Szkoda. W każdym razie „Ronda” jest płytą w stanie płynnym. Ponowne odtworzenia skutkują wyłapywaniem przeoczonych dźwięków. Jeśli ktoś ma czas i chciałby podłączyć się do gniazdka z astralną mocą to powinien czym prędzej sięgnąć po tę pozycję.

Astral Spirits / Feeding Tube Records | 2018

Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze