SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Mateusz Franczak – Night-night

Eksperymentalne piosenki z emocjami w gardle.

W 2016 roku Mateusz Franczak – wokalista, improwizator, multiinstrumentalista – debiutował bardzo dobrą płytą „Long story short” wypełnioną intymnymi piosenkami, które nagrał w domowym zaciszu. „Night​-​night” to bardziej rozbudowany aranżacyjnie album, biorąc nawet pod uwagę zaproszonych do współpracy muzyków: Adam Podniesiński (elektronika), Paweł Szamburski (klarnet), Patryk Zakrocki (altówka, mbira) i Hubert Zemler (perkusja). Z kolei Mateusz śpiewa we wszystkich kompozycjach, gra na gitarze, pianinie, saksofonie tenorowym, syntezatorze, preparuje fortepian i dokłada loopy.


Ponoć atmosfera warszawskiego Teatru Syrena miała spory wpływ na całokształt „Night-night”, determinując artystów do performatywnego myślenia. Objawia się to między innymi w warstwie wokalnej Franczaka, jakby wcielał się w różne postaci. Wystarczy zestawić ze sobą świetny „Hold Your Fire” – nasiąknięty chłodną Islandią w stylu Low Roar czy nowozelandzką melancholią duetu A Dead Forest Index – i gitarowy „Defy” z niskim, zachrypniętym wokalem z okolic Bryce’a Dessnera z The National. W „Little Town” zgrabne riffy i minimalistyczny wokal Franczaka mogą kojarzyć się z The Flaming Lips oraz Radiohead.

Znakomicie wypada także „All About” natchniony przesterowaną gitarą choćby Neila Younga i My Bloody Valentine – czuć w tym muzykę drogi, pustkowi i ciemnych zakamarków miast. Instrumentalny przerywnik „Pointing” z fortepianem, echem i delikatnym szumem, rzuca cumę do „Revealing” pulsującego loopami, mbirą, ambientową plamą – a takie eksperymenty od wielu lat tworzy Martin Hall, choćby na swojej jak dotąd najnowszej płycie „Phasewide, Exit Signs” (2013). Longplay zamyka piękny „Fool”, wiem, bardzo amerykański, wręcz brooklyński, ze stylową perkusją Zemlera oraz wyśmienitymi solami klarnetu Szamburskiego i saksofonu tenorowego lidera.

„Night-night” jest totalnie nie polską płytą, w tym sensie, że wokalnie i aranżacyjnie bliżej Franczakowi do Ameryk Północnej, Skandynawii, Anglii niż iście polskiego alternatywnego czy balladowego grania wykutego – często na siłę – z punkowej i rockowej skały sentymentu. Stawiam „Night-night” w czołówce tegorocznych wydawnictw o zapędach songwriterskich z eksperymentalnym liryzmem.

27.04.2018 | Too Many Fireworks Records

 

Strona Facebook Mateusza Franczaka »Strona Too Many Fireworks Records »Profil na Facebooku » Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze