Wpisz i kliknij enter

Mike Cooper – Tropical Gothic

Egzotyczny gotyk z kontemplacyjno-tanecznym freskiem.  

76-letni Mike Cooper nie zamierza ugrzęznąć na kanapie w kapciach i z pilotem w ręku. Pokazuje to chociażby ubiegłoroczna frekwencja w postaci opublikowanych płyt. Zaczęło się od archiwalnych nagrań zebranych na „Reluctant Swimmer / Virtual Surfer” (Discrepant), następnie wyszedł krążek „Raft” (Room40), a gdzieś pomiędzy uplasowała się kaseta „London Taximi” zarejestrowana wspólnie z greckim eksperymentatorem Tasosem Stamou.

Zapewne wiecie, że Cooper szczególnie kocha odległe kultury (np. Oceanię, Azję), a do tego nieustannie nimi się inspiruje od kilku dekad. Zatem pytanie samo ciśnie się na usta: jaki tym razem rodzaj eksperymentu kryje się pod tytułem „Tropical Gothic”? Na pewno jest to inny Mike Cooper niż ten sprzed ponad roku („Raft”). Oczywiście nie stracił na aktualności termin wymyślony przez samego mistrza, którym opisuje własną muzykę, czyli „Ambient Exotica Soundscapes”. To jednak podejście artysty do modyfikowania brzmienia gitary wciąż ewoluuje – przypomina to cykliczne szturchanie przysłowiowym łokciem, ale bez wymuszonej agresji czy nietaktu. Cooper niezmiennie utrzymuje się na poziomie sugestywnego inspirowania słuchaczy i robienia „swego”.

Zastanawiam się czy zdradzać przełamanie nadciągające wraz z jedną kompozycji z „Tropical Gothic”? Mnie bardzo zaskoczyło, więc nie chciałbym odbierać wam przyjemności. Tak, to było takie szturchnięcie w stylu Brytyjczyka i z uśmiechem na twarzy. – „Tropical Gothic” zawiera, ale nie kończy się na tym wątku, refleksję na temat regionu, w którym europejska potęga kolonialna intensywnie walczyła przeciwko ludności tubylczej i przeciwko sobie nawzajem, mając na celu kontrolowanie tejże ziemi i jej zasobów” – wyjaśnia Cooper.


Pierwszą stronę wypełniły krótsze formy – zaczyna się od mocnego „The Pit”, poprzez dronowe i mroczne echo dobiegające z dżungli nazwanej „Shindo’s Blues”, a kończąc na mistycznym spływie świadomości w „Onibaba”. Druga strona longplaya to prawie dwudziestominutowy utwór „Legong /Gods of Bali”, podszyty tranowością balijskiej kultury gamelanów. Zresztą w samym tytule pojawiło się słowo „Legong” będące nazwą tańca z tamtych rejonów świata. To wyrafinowana forma taneczna, charakteryzująca się skomplikowanymi ruchami palców, nóg, ekspresyjnymi gestami i wyrazem twarzy. W tym fragmencie ekspresja Coopera nabrała ambientowo-eksperymentalnego wyrazu, zamieniająca się w ścieżkę dźwiękową towarzyszącą swoistemu błądzeniu wewnątrz gamelonowej szkatułki wypełnionej mikrotonalnymi załamaniami na linii: dźwięk-czas-perpektywa.

Przypuszczam, że poszukiwacze – nastawieni na sezonowo panujące mody – autentycznej krainy pt. „świeżość” ominą wyspę z flagą wykonaną z hawajskich koszul, jakie nosi od lat Mike Cooper. Wybiorą raczej trend(owate) mielizny zapadające pod własnym ciężarem przewidywalności i ulepione z materiałów wtórnego pochodzenia. Z kolei ci, którzy zaryzykują oraz zechcą na własne uszy odkryć „Tropical Gothic” dostaną coś więcej – co warto poznać, oswoić i wewnętrznie samemu opisać.

05.10.2018 | Discrepant

 

Strona Mike’a Coopera »
Strona Discrepant »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy