Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Christian Löffler – Graal (Prologue)

Popowo i trance’owo.

Kiedy w 2012 roku ukazał się debiutancki album Christiana Löfflera, na scenie elektronicznej właśnie zaczyna wzbierać nowa fala industrialnego techno. „A Forest” zawierał nastrojową i romantyczną wersję gatunku, dlatego lokował się całkowicie w poprzek ówczesnej mody. Być może dlatego spodobał się tak wielu słuchaczom, którym nie do końca było po drodze z tym, co wtedy zaczynało dominować w europejskich klubach. Tą tęsknotę za tego rodzaju graniem potwierdziły zresztą potem sukcesy podobnych projektów – Howling, Kiasmos czy nawet Moderata.

Nic więc dziwnego, że młody producent z Niemiec szybko awansował do elektronicznej ekstraklasy, z powodzeniem występując nie tylko w klubach, ale również na dużych festiwalach. Potwierdzeniem jego artystycznej formy okazał się drugi album – „Mare”. Choć nie był już takim zaskoczeniem jak debiut, również uwodził pięknymi dźwiękami wpisanymi w taneczną rytmikę. Kontynuację tych wątków przynosi trzecia płyta w dorobku Löfflera. „Graal (Prologue)” to tylko pół godziny muzyki – bo jego kontynuację mamy otrzymać pod koniec tego roku.

Otwierający zestaw „Ry” mógłby śmiało znaleźć się na „A Forest” lub „Mare”. To spokojnie płynący tech-house, w którym linię melodyczną tworzą pobrzękujące tęsknie akordy. W „Running” rytm staje się bardziej wycofany – a na pierwszy plan wybija się nastrojowa wokaliza Josephine Philip. Kobiecy śpiew słychać też w „Bird”, ale tym razem zostaje on zatopiony w chmurnym tle. Popowe wpływy przybierają na sile w „Like Water”, gdzie niemal dziecięcy wokal Mohny podszyswa trance’owe arpeggio. „Refu” kontynuuje ten hipnotyczny wątek – i wiedzie nas do finałowego „Graala”, który łączy breakowy podkład z zamgloną elektroniką.

Mohna śpiewała już na „A Forest” i „Mare” – tym razem płyta jest jednak o połowę krótsza, stąd wokalne utwory bardziej zwracają uwagę. I nie ma w tym nic złego, że Löffler coraz chętniej ozdabia swą muzykę śpiewem. „Running” i „Like Water” to świetne piosenki: z brzmienia osadzone w tech-house’ie, a z nastroju – bliskie indiepopowej nostalgii. Słucha się tego dobrze i tylko trochę żal, że niemiecki producent tym razem skusił się na taką krótką płytę. Jego majestatyczna muzyka najlepiej wypada w dużym formacie. Miejmy nadzieję, że na drugą część „Graala” nie będziemy musieli długo czekać.

Ki 2019

www.ki-records.com

www.facebook.com/kirecordsofficial

www.christian-loeffler.net

www.facebook.com/christianloefflerofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze