Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.



Kajsa Lindgren – WOMB

Warto zapoznać się z debiutancką płytą Kajsy Lindgren. Elektroakustyka w ambientowym kokonie!   

Kajsa Lindgren (ur. 1990) to szwedzka kompozytorka i artystka dźwiękowa. Ukończyła Royal College of Music w Sztokholmie, w dziedzinie kompozycji elektroakustycznej. Pracuje głównie z field recordingiem (często są to fragmenty rozmów), łącząc go z warstwą elektroniczną. Takie opisy można zastosować przy prawie każdym wydawanym dziś albumie z eksperymentalną elektroniką.

„WOMB” (Hyperdelia | 15.06.2018) odrywa się od utartych schematów, będąc bardzo ciekawą substancją dźwiękową. Materiał wyjściowy w pierwszej kolejności powstał na bazie nagrań terenowych (odgłosy natury, ciała, strzępki rozmów), po czym został ponownie nagrany, ale już pod wodą w basenie. Następnie Lindgren przetworzyła tak utwory, by nadawały się do stereofonicznego słuchania.

Swobodnie dryfujące hydrofony umożliwiły zarejestrowanie surrealistycznej i rozległej przestrzeni o nieokreślonym źródle. Zwiedzamy wyimaginowany las („Forest”) czy ogród („The Garden”). Ten drugi spacer przypomina fonopoetyką bardziej dno oceanu niż chodzenie po trawie i wąchanie kwiatów. Wyczuwalna jest także dźwiękowa bliskość z wszechświatem, chodzi mi tu o elektroniczne sekwencje wygenerowane z niskich tonów, które w intrygujący sposób przełamują statyczną zawiesinę elektroakustycznych dronów. Owe „zjawy” słychać np. w „The Garden”, „All the Other Children”. Są również takie fragmenty, gdzie ma się wrażenie podwodnego obcowania z współczesną muzyką poważną („The Inanimate World pt. 1 i pt. 2”), dochodzącą do nas gdzieś z daleka, spoza innej rzeczywistości.

 

Strona Hyperdelia »Profil na Facebooku »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze