Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



Kajsa Lindgren – WOMB

Warto zapoznać się z debiutancką płytą Kajsy Lindgren. Elektroakustyka w ambientowym kokonie!   

Kajsa Lindgren (ur. 1990) to szwedzka kompozytorka i artystka dźwiękowa. Ukończyła Royal College of Music w Sztokholmie, w dziedzinie kompozycji elektroakustycznej. Pracuje głównie z field recordingiem (często są to fragmenty rozmów), łącząc go z warstwą elektroniczną. Takie opisy można zastosować przy prawie każdym wydawanym dziś albumie z eksperymentalną elektroniką.

„WOMB” (Hyperdelia | 15.06.2018) odrywa się od utartych schematów, będąc bardzo ciekawą substancją dźwiękową. Materiał wyjściowy w pierwszej kolejności powstał na bazie nagrań terenowych (odgłosy natury, ciała, strzępki rozmów), po czym został ponownie nagrany, ale już pod wodą w basenie. Następnie Lindgren przetworzyła tak utwory, by nadawały się do stereofonicznego słuchania.

Swobodnie dryfujące hydrofony umożliwiły zarejestrowanie surrealistycznej i rozległej przestrzeni o nieokreślonym źródle. Zwiedzamy wyimaginowany las („Forest”) czy ogród („The Garden”). Ten drugi spacer przypomina fonopoetyką bardziej dno oceanu niż chodzenie po trawie i wąchanie kwiatów. Wyczuwalna jest także dźwiękowa bliskość z wszechświatem, chodzi mi tu o elektroniczne sekwencje wygenerowane z niskich tonów, które w intrygujący sposób przełamują statyczną zawiesinę elektroakustycznych dronów. Owe „zjawy” słychać np. w „The Garden”, „All the Other Children”. Są również takie fragmenty, gdzie ma się wrażenie podwodnego obcowania z współczesną muzyką poważną („The Inanimate World pt. 1 i pt. 2”), dochodzącą do nas gdzieś z daleka, spoza innej rzeczywistości.

 

Strona Hyperdelia »Profil na Facebooku »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze