Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.

Various Artists – Total 19
Paweł Gzyl:

Witamy jesień z Kompaktem.



John Tejada – Live Rytm Trax

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

W ciągu swej trwającej od 1994 roku kariery John Tejada nagrywał dla wielu różnych wytwórni. Śledząc choćby tylko jego albumową dyskografię, trafiamy na wydawnictwa takich tłoczni jak A13, deFocus, Immigrant, Plug Research czy ostatnio Kompakt. Szczególne miejsce zajmują jednak na tej liście płyty wydane przez jego własną firmę – Palette. Działa ona od 1996 roku – i nieprzerwanie do dzisiaj dostarcza nam nowego materiału swego szefa. Przykładem tego najnowszy album w dorobku producenta z Los Angeles – „Live Rytm Trax”.

Po raz pierwszy John Tejada wyruszył w trasę koncertową niespełna dwadzieścia lat temu. Od tamtej pory przemierza kulę ziemską co sezon, promując swe najnowsze wydawnictwa. Można go było oglądać w najważniejszych klubach świata – od Berghain, przez Rex, po Fabric. Nic więc dziwnego, że wpadł w końcu na pomysł, aby swój najnowszy album nagrać tak, jakby to była koncertowa rejestracja – „na żywo” z wykorzystaniem tylko jednego syntezatora. Ten jedyny w swoim rodzaju występ Tejady odbył się w Detroit w studiu Kenny’ego Larkina, a jego owocem jest „Live Rytm Trax”.

Wbrew temu, co można by się było spodziewać nie jest to wcale jakoś wyjątkowo surowa muzyka. Amerykański producent pozostaje w dziesięciu nagraniach z krążka wierny swym ulubionym brzmieniom. Lwią część kolekcji wypełnia detroitowe techno, w którym prym wiodą soniczne akordy klawiszy („Soft Hue” czy „126 bpm”). Jedynie sporadycznie Tejada robi skok w bok od tej estetyki – choćby w stronę house’u z acidowym wątkiem („Zazz Function”) lub mięsistego electro o brzęczącym brzmieniu. Pewną nowość stanowią tu utwory podszyte dubowym pulsem – nie wystające jednak poza house’ową formułę („Bdub”).

„Live Rytm Trax” prezentuje nam koncertowe oblicze muzyki Johna Tejady – i trzeba przyznać, że misternie łącząc melodyjne partie syntezatora z nieustępliwym rytmem automatu perkusyjnego zachęca do tanecznych pląsów. Dzieje się to jednak bez jakiegoś większego przymusu. Materiału z „Live Rytm Trax” można z powodzeniem słuchać w domu lub w innej sytuacji pozaklubowej – i tak składające się nań dziesięć utworów zabrzmi dobrze. Może nie jest to tak intymny i subtelny materiał jak ostatnie albumy Tejady dla Kompaktu, ale i on nosi piętno jego charakterystycznego stylu.

Palette 2018

www.paletterecordings.com

www.facebook.com/johntejadaofficial

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze