Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.



Hoera. – ≈

Uderzająca subtelność. 

Jeśli do tej pory nie zetknęliście się z muzyką belgijskiego tria Hoera., to zachęcam do głębszego wejścia w ich dźwiękowy świat. Nie ma tu mowy o jakimś wydmuszkowym projekcie, lecz sprawa dotyczy trzech muzyków, którzy od wielu lat robią swoje, bez oglądania się na panujące trendy, tendencje, i co tam jeszcze sobie wymyślimy. Hoera. tworzą: Bert Cools (gitara elektryczna / akustyczna), Dries Laheye (bas elektryczny / akustyczny, gitara akustyczna) i Stijn Cools (perkusja).

Możecie tych artystów kojarzyć choćby z fantastycznego kolektywu Book of Air, który wydał w ubiegłym roku znakomity album „Se (in) de bos”, a parę lat wcześniej równie wyśmienity „VVolk”. Bert Cools wchodzi także w skład zespołu Merope. W 2018 roku ukazała się ich płyta „Naktės”. Oba wydawnictwa umieściłem na mojej liście najważniejszych albumów 2018.

Hoera. debiutowała w 2013 roku krążkiem „Pracht”. Po czterech latach opublikowali drugi longplay „Beestentijd”. Polecam zakupić wersję fizyczną tego albumu, a w szczególności tą w formie puzzli, z których można ułożyć sobie okładkę „Beestentijd”. Jej autorem jest bardzo utalentowany artysta wizualny Johan Meuris. Tak się złożyło, że jego praca „Flower of the karst” posłużyła jako okłada do najnowszej EP-ki Hoera. o tajemniczym tytule „≈” (kłania się tu matematyka), wypełnionej pięcioma kompozycjami o zastanawiających tytułach.

Tą melancholijną podróż rozpoczyna „⚆”, dalej mamy „⩥”, „⧉”, „⟢” i „⧂”. Tak myślę, że czasami dobrze jest pójść w takie nazewnictwo, niż podpisywać instrumentalną muzykę słowami typu „dark”, „wave”, sun” itd. W skrócie: wyświechtane banały. Tak, Hoera. nagrywają wyłącznie instrumentalną i zarazem akustyczną muzykę. W moim odczuciu jest to akustyczny ambient niespiesznie podążający za formami swobodnej improwizacji, ale poza obszarem noise’u, przesterów, wzmożonej dynamiki czy hałaśliwych solówek. Stylistyka Hoera. jest zdecydowanie bliższa temu, co proponuje Book of Air (w końcu pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest Stijn Cools), a także miejscami The Necks. Wpływ Australijczyków można dostrzec chociażby w „⩥”. Chodzi tu o podobne posługiwanie się fakturą, barwą i przestrzenią. Gdzie indziej uwidaczniają się etniczne fascynacje muzyków, których cechuje doskonała orientacja w topografii kulturowej oraz – co istotne – potrafią nasycić swoją muzykę twórczymi cytatami chociażby z kultury indyjskiej.


W zamykającym EP-kę utworze „⧂” pokuszę się o tropy prowadzące do Stanów Zjednoczonych i wczesnej działalności grupy Low. Przepraszam za małą dygresję, ale zadziwiające jest to, iż raptem cały świat odkrył muzykę Low na przełomie 2018 / 2019 w trakcie rozmaitych podsumowań. Przecież trio z Duluth istnieje od dwudziestu sześciu lat i moim zdaniem nigdy nie zaliczyło tzw. wtopy, ani zatrważającego spadku formy. Mówię to jako wieloletni fan Low. Wtręt dotyczący Low zostawiam wam pod własny osąd i namysł. Niemniej Hoera. w „⧂” sięgają po slowcore, ale taki z wczesnego okresu Low, dorzucając do tego nienachalną nutę delikatnego jazzu (uderzenia miotełki) i medytacyjne flow.

Co tu dużo mówić, „≈” to mały wielki minialbum dedykowany dla tych wszystkich, którzy chcą oderwać od przebodźcowanego świata pustych wrażeń.

23.11.2018 | Granvat

 

Strona Facebook Hoera. »Strona Granvat »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. dd

    Przypomina mi to trochę „million now living will never die”