Wpisz i kliknij enter

Tape Loop Orchestra – Interiors One

Puste pokoje.

Dokładnie dziesięć lat temu Andrew Hargreaves wydał „1953 Culture Festival” – debiutancki album pod szyldem Tape Loop Orchestra. W ciągu dekady dyskografia tego jednoosobowego projektu rozrosła się do blisko 25 płyt (ubiegłoroczną „Return To The Light” wyróżniłem w autorskim podsumowaniu 2018). Najnowsze dzieło brytyjskiego producenta nosi tytuł „Interiors One” i jest pierwszym z serii trzech wydawnictw zaplanowanych na rok obecny.

Widmowa muzyka Hargreavesa to minimalistyczny ambient rozpisany na strzępy orkiestrowych aranżacji i odrealnione wokalizy. Brytyjczyk preferuje dłuższe formy – jego utwory trwają zazwyczaj od kwadransa do 30-40 minut i brzmią jak dźwięki zapisane na sondach wysłanych w odległe rejony wszechświata lub do nawiedzonego domu. W rzeczywistości jest to wyprawa do niezbadanych obszarów przestrzeni wewnętrznej, do których nie dotrze żadna sonda.

Przy okazji „Return To The Light” pisałem, że odsłuchowi tej muzyki towarzyszy wrażenie obcowania z niewidzialnym bytem, który znajduje się w tym samym pomieszczeniu. Nie było to chyba dalekie od prawdy, skoro Hargreaves nagrał koncept-album niejako na ten temat: „Interiors One” to „ścieżka dźwiękowa do pokojów pozbawionych lokatorów”. Czy Hargreaves oglądał „Le ravissement de Frank N. Stein” Georgesa Schwizgebela? Czy czytał „Przygody Nikogo” Mikołaja Tkacza?

Pomysł został poszerzony o kolekcję fotografii dołączonych do albumu będącego medytacją nad efemeryczną energią pomieszczeń, które zajmujemy nie tylko fizycznie, ale i duchowo. Zawartość „Interiors One” to tylko dwie piętnastominutowe kompozycje – niespieszne, wyciszone, refleksyjne, oparte na partiach fortepianu i strzępach instrumentów smyczkowych zatopionych w szumiących dronach. Śnięta orkiestra taśmowych pętli odgrywająca blednące powidoki snu.

Tape Loop Orchestra | 2019







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Polecamy