Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Benjamin Fröhlich – Amiata

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Benjamin Fröhlich zaczynał w połowie minionej dekady jako didżej i organizator imprez w Monachium. Wszystko zmieniło się w 2007 roku, kiedy wraz z kolegą – Tomem Biolym – założył własną wytwórnię płytową. Permanent Vacations szybko zdobyła dobrą renomę w europejskim światku klubowym, serwując świeżo brzmiące hity z kręgu disco, house’u i electro. Dzisiaj niemiecka wytwórnia to prawdziwe imperium, mająca w swoim katalogu ponad 180 wydawnictw, w tym takich tuzów, jak Tuff City Kids, Mano Le Tough czy John Talabot.

Ten zestaw nagrań i artystów to właśnie w dużej mierze dzieło życia Benjamina Fröhlicha. Nic więc dziwnego, że tworząc dyskografię Permanent Vacation nie miał on zbyt wiele czasu na robienie własnej muzyki. Zmieniło się to w 2016 roku, kiedy zaserwował dwie świetnie przyjęte EP-ki – „Rude Movements 1 & 2”, które spodobały się didżejom na tyle, że powstała nawet cała kolekcja pochodzących zeń remiksów. Kontynuacją tej dobrej passy niemieckiego producenta okazuje się być teraz jego debiutancki album.

„Amiata” rozpoczyna się od „Forty Trees” – zawadiackiego dubu pulsującego breakowym rytmem i uwodzącego tęskną partią melodiki. „Secret Alphabet” to już stylowe italo-disco osadzone na sprężystym bicie, w którym jest miejsce na syntezatorową wariację i przetworzony wokal. Podobnie wypada „The Big Sun” – z tym, że w tym przypadku główny motyw nagrania stanowią zbasowane akordy. W stronę electro skręca „Tivoli”, kontrastując pohukujące arpeggio z brzęczącymi klawiszami. Pierwszą część kolekcji wieńczy dubowe downtempo – „Pompeii Riders”.

Po tym uspokajającym nagraniu taneczna energia wraca wraz z „Last Night”. To gorący garage house z wokalną partią Dreamcasta, który zamienia go we wręcz popową petardę. Bardziej surową wersję gatunku odnajdujemy w „Cicada Dub”, gdzie masywny bas nurza się cyfrowych efektach. „Memory FM” to przebojowe electro w mocno tanecznej wersji, łączącej wyrywne breaki z melodyjnymi akordami. Płytę kończy „Saturnia” – nagranie, które brzmi tak, jakby w połowie lat 80. za tworzenie italo-disco wziął się sam Jean Michel Jarre.

„Amiata” skupia w sobie wszystkie najlepsze cechy muzyki firmowanej przez Permanent Vacation. Z jednej strony to nagrania zdecydowania do tańca, bo utrzymane w typowych dla wczesnej muzyki klubowej stylach. Z drugiej jednak wszystkie te utwory mają świetne melodie, bezczelnie flirtując z klasycznym popem. Do tego każda z tych kompozycji ujmuje emanującą z siebie bezpretensjonalną radością tworzenia. Benjamin Fröhlich świetnie się bawił robiąc materiał na „Amiatę” – a teraz my mamy z tego podobną uciechę.

Permanent Vacation 2019

www.perm-vac.com

www.facebook.com/perm.vac.records

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze