Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.



Mike Majkowski, Lotto i Strętwa

Pomarańczowy, niebieski i szary.

Czasami zastanawiam się czy dzisiejszy sposób wydawania muzyki (cyfrowy) nie spłyca roli okładki do płyty. Jako osoba, która ciągle kupuje wydawnictwa w wersji fizycznej, zwracam uwagę na okładkę. Rozumiem, że po latach działalności branży fonograficznej wymyślanie co i rusz nowych okładek to rzecz trudna, a i znaczenie samej muzyki, a wraz z nią samych okładek, spada. Niektórzy jednak starają się nie niszczyć wzroku słuchaczy i stawiają na prostotę. Tak jest w przypadku opisywanych niżej trzech płyt, ale tu liczy się również zawartość, która może doprowadzić do destrukcji.

Mike Majkowski wybrał kolor pomarańczowy jako zdobiący okładkę, autorstwa Łukasza Rychlickiego,  swojej płyty „Between Seasons”. Dla porządku jest to kontrabasista, który urodził się w Australii, mieszka w Berlinie, a pochodzi z Polski. Plątanina w zakresie korzeni korzystnie odbija się na jego twórczości. Zgodnie z przyjętą przez siebie zasadą nagrywa albumy składające z dwóch kompozycji (tu znajdziecie przykłady 1 i 2). Pozostał temu wierny również na krążku wydanym przez Endless happiness. Jest to płyta całkowicie elektroniczna, co jest nowością u tego artysty. Warto zaznaczyć, że po raz kolejny mamy styczność z muzyką minimalistyczną. Mam wrażenie, że tym razem ograniczenia poszły jeszcze dalej. „Glare” jest bardzo delikatny jeśli idzie o zmiany tonacji. Tworzywo muzyczne porusza się po cienkiej warstwie, a pulsacyjne efekty tworzą klimat. W „Hover” da się wyczuć więcej pulsu, ale i tak wszystko przykrywają niekończące się repetycje. Nie ma tu przełamań lub odejść od raz obranego kierunku. Wszystko jest poustawiane jak w niemieckim warsztacie. Mocna rzecz, niszcząca czas. Tylko dla wytrwałych.
Mike Majkowski – Between Seasons | Endless happiness 2019
Bandcamp
Strona artysty
FB eh
Niebieskie barwy przywdział z kolei zespół Lotto. Podam skład z kronikarskiego obowiązku: Mike Majkowski, Łukasz Rychlicki i Paweł Szpura. Okładka EP`ki „Pix” jest miło minimalistyczna. Polubić ją łatwo i dobrze koresponduje z zawartością krążka. Dzieje się. Zespół postawił na jeszcze większą surowiznę przetworzoną przez elektronikę. Zasadniczo muzyka ciągle ma hipnotyzować. Taki z pewnością jest pierwszy z brzegu „Darts”, ale został on wyposażony w spalinowy silnik, który rozjeżdża wszystko co napotka na drodze. „Afa” zawiera pobrudzony bas. Elektroniczne wstawki ciekawie kumulują się w końcówce. Najciekawszy z zestawu jest „Fat City”. Lotto zmienia nieco zasady gry. Repetycje przestają odgrywać rolę nadrzędną, która przypada rezonowaniu. Wszystko zostało ustawione na ambientowym dywanie z domieszką industrialu. Jeszcze bardziej radykalną zmianę można usłyszeć w ostatnim „Mud”. Niespełna dwuminutowe, noise`owe granie, które kieruje zespół w nowe rejony. Radzę uważać na brzmienie tej płyty, bo może zniszczyć parę kruchych drobiazgów znajdujących się w bliskiej odległości od źródła dźwięku. Jest moc.
Lotto – Pix | Instant Classic 2019
Bandcamp
FB
FB IC
Z Plaży Zachodniej atakuje Strętwa w barwach szarych. Nazwa zespołu odnosi się do ryby egzystującej w dopływach Amazonki, która razi prądem. Nazywana jest „elektrycznym węgorzem”. W dziedzinie muzyki natomiast jest to trio w składzie: Maciej Maciągowski, Paweł Doskocz i Patryk Daszkiewicz. Zespół oferuje muzykę improwizacyjną z dużą zawartością noise`u i wypełnioną po brzegi czarnymi myślami. Jest to twór tak nieprzystępny i odpychający, że aż trudno przestać słuchać. Każdą ładniejszą formę muzyczną, którą napotkają, są w stanie zniszczyć i połamać. W szczególności dobrze to słychać w „Kararao”. Łatwiejsza melodia nie ma szans przebić się przez zgiełk brudnego hałasu. Zupełnie jakby była zamknięta w klatce, a my możemy jedynie patrzeć na jej agonię. Inaczej rzecz się ma w „Ronuro”. Tu od razu wkraczamy w świat pokręconej i podkręconej abstrakcji. No i jeszcze zostaje utwór numer jeden o słodkim tytule „Balbina”. Taka przekorność zawsze cieszy, gdyż zawartość stoi w jawnej sprzeczności z tytułem. Można zaryzykować stwierdzenie, że poczucie humoru Strętwy nie opuściło. Słuchacze, który nie lubią opuszczać zacienionych kątów, dla których ciemność jest idealnym miejscem bytowania, a rozmyte i zgrzytliwe dźwięki są gwarancją przeżyć najdoskonalszych, powinni rzucić wszystko i zatopić się mulistą muzykę Strętwy.
Strętwa – Dno | Plaża Zachodnia 2019
Bandcamp
FB PZ

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze