Wpisz i kliknij enter

Shorelights ‎– Bioluminescence

Po sezonie.

Szukając wyciszenia po festiwalowym lecie, jesienią zawsze jadę odsapnąć na opustoszały już wtedy po sezonie Półwysep Helski. Co roku zabieram ze sobą zestaw kilku klasyków ambient-techno, która to stylistyka wydaje mi się idealna do odsłuchu na kilometrach osamotnionej plaży, nad którą rozciągają się wydmy porośnięte lasem. W tym roku zestaw ten poszerzył się o najnowszy album projektu Shorelights, tworzonego przez mistrza dub techno Roda Modella i Waltera Wasacza. Album zatytułowany jest „Bioluminescence” i stanowi szesnaste wydawnictwo w katalogu londyńskiej Astral Industries, o której staram się pisać regularnie [link do poprzednich recenzji].

„Bioluminescence” to trzeci już album projektu po „Ancient Lights”, który ukazał się w 2018 r. i „Summer Cottage Soundscapes” z 2017 r. Na poprzednich płytach przeważało dub techno z elementami ambientu, który tym razem zdecydowanie przeważa. Osią dwóch nienazwanych utworów, które trafiły na „Bioluminescence”, jest szum morskich fal oraz podmuchy wiatru.

Pierwszy z nich, na stronie A, to interdyscyplinarne połączenie odgłosów natury z technologicznymi dźwiękami programowania i dość intensywnych, chłodnych a przy tym jednak delikatnych dronów, oddziałujących na wyobraźnię słuchacza niuansami. Mistrzem tej formy w ostatnim czasie jest niebywały Abul Mogard. Shorelights są w tym jeszcze bardziej dyskretni, nie chcąc wysuwać tych brzmień na główny plan. Skupiają się na tym, żeby naturalność ożywionego świata współgrała z muzycznymi możliwościami komputera. Wyszło fenomenalnie – samotny odsłuch „Bioluminescence” na opuszczonej, majestatycznej plaży przebił wszystkie ambientowe sesje, jakich w tym roku mogłam słuchać na żywo. Bałtyk w roli ambientowego bookera pozostawił wszystkie festiwale w tyle.

W drugim z utworów, choć brzmieniowo bliskim pierwszemu, Shorelights zdecydowali się wyeksponować harmonię i melodyjność, które wywołują u słuchacza przyjemne ukojenie. Użyte przez nich pady brzmią chóralnie, budząc skojarzenie z baśniowym śpiewem syren. Przejścia zastosowane w utworze są jeszcze dyskretniejsze, a w jego trakcie dryfujemy z baśniowego krajobrazu do podwodnego świata, którego wysolowane dźwięki rozmazują granicę między samą muzyką a rzeczywistością. Styk tych światów, z tajemniczego i melancholijnego przeobraża się w czyste doświadczenie samotnego wzruszenia.

Tytuł płyty oznacza rzadki efekt świecenia żywych organizmów. Podczas jej odsłuchu przestaje być tylko sugestywną metaforą do muzyki, do której się odnosi. Pobudza do myślenia, można go też dostrzec. Wreszcie zaczyna się go szukać. To z kolei budzi spokój i nadzieję. Bo choć otaczający świat bez zahamowań popycha nas w kierunku agresywnej ciemności, w ludzkość wpisane jest podążanie za ś(Ś)wiatłem. Słuchając „Bioluminescence” można także zobaczyć je w sobie.

14 października 2019 | Astral Industries

Bioluminescence na Bandcamp »
Profil Astral Industries na Facebook »
Profil Astral Industries na Bandcamp »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Krytyk
Krytyk
11 miesięcy temu

Zawsze mam zajebistą bekę czytając Wasze recenzje – miał być Modest Amaro, a jak zawsze wyszedł Wojciech Basiura.

Polecamy