Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Conforce – Dawn Chorus

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Kiedy Boris Bunnik zadebiutował w 2007 roku w barwach wytwórni Rush Hour, nic nie wskazywało, że mamy do czynienia z narodzinami jakiegoś wyjątkowego talentu. Początkowo młody producent serwował bowiem dosyć konwencjonalny tech-house o klubowym przeznaczeniu. Wszystko zmieniło się trzy lata później, kiedy opublikował w barwach brytyjskiej tłoczni Meanwhile pierwszy album Conforce. „Machine Conspiracy” zawierało techno i electro zanurzone w dubowych pogłosach, wskazujące, że jego autor ma wyjątkowo lekką rękę do tego rodzaju brzmień.

Nic więc dziwnego, że kolejny album Conforce wydała już u bardziej znana firma – Delsin. „Escapism” odniósł sukces – i wtedy Bunnik zaczął objawiać światu swoje kolejne wcielenia. Najważniejszymi z nich stały się niebawem dwa projekty – Versalife i Silent Harbour. Pierwszy artysta dedykował detroitowemu electro, a drugi – surowemu dub-techno. Holender nie zapomniał o Conforce: do dziś ukazały się trzy kolejne albumy projektu, na których Bunnik powoli zaczął zwracać się w stronę klasycznego IDM-u. Kulminacją tego procesu jest jego najnowsza płyta dla Delsin – „Dawn Chorus”.

Krążek zaczyna się od pomysłowej hybrydy techno i electro – „Void”. Dudniące breaki i pobrzękujące akordy łączą się tu na rozlanym tle, przywołując wspomnienie elektroniki z początku lat 90. „Aphelion” to już typowo galopujące techno, wypełnione falującymi blachami i strzelistymi klawiszami. W „iO” dostajemy z kolei stylowy IDM: nerwowe bity oplatają zimne syntezatory, a rytmiczne cmoknięcia – skorodowane akordy. Podobnie wypada „Solstice” – choć tym razem w roli głównej słychać acidowe efekty.

„Marooned” to właściwie techno – ale osadzone na stłumionym i niespiesznym pulsie, który podszywa lodowata i niepokojąca elektronika. Nie inaczej dzieje się w „Axis Perpendicular”, gdzie sprężysty bit uzupełniają przeciągłe i nostalgiczne pasaże klawiszy. „Orbital Resonance” znów wprowadza na płytę połamane rytmy – tym razem podszyte pohukującym loopem. Całość wieńczy „Umbra” – nastrojowy ukłon w stronę wczesnych nagrań Aphex Twina, łączący kumkające dźwięki Rolanda TB303 z IDM-owym podkładem rytmicznym.

„Dawn Chorus” trwa równo godzinę – i jest to godzina wypełniona wyjątkowo piękną muzyką. Boris Bunnik czerpie inspirację z dokonań mistrzów pejzażowej elektroniki sprzed ćwierć wieku i tworzy na tej bazie efektowne kompozycje, które ujmują nie tylko stylowymi aranżacjami, ale też subtelnymi melodiami i melancholijnym nastrojem. Słucha się tego znakomicie: tak jak najlepszych płyt Aphex Twina, B12 czy The Black Doga. Holenderski producent odbija jednak na tej muzyce własny stempel: metaliczne i szorstkie brzmienie, znane w wcześniejszych dokonań Conforce.

Delsin 2019

www.delsinrecords.com

www.facebook.com/delsinrecords

www.facebook.com/conforce

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Bardzo dobre, ale ja i tak najbardziej lubię ten debiut .. to tak jak z yagya, najbardziej siedzi mi ten pierwszy.