Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Sleep D – Rebel Force

Muzyczny zapach minionego lata.

Sądząc po pseudonimie, mogłoby wydawać się, że Sleep D to jakiś raper – tymczasem nic z tego. Tak mylącą nazwę przybrał duet dwóch producentów z klubowego undergroundu w Melbourne. Maryos Syawish i Corey Kikos poznali się już w szkole i choć pierwszy ma irackie korzenie, a drugi malezyjskie, przypadli sobie do gustu, bo obaj byli ciekawi elektronicznych dźwięków.

Zadebiutowali w 2012 roku – i wkrótce potem uruchomili własną wytwórnię Butter Session, która w ciągu kolejnych miesięcy stała się jednym z filarów klubowej sceny Melbourne. To jej nakładem ukazała się większość EP-ek duetu, a dziś ma on ich na swym koncie aż kilkanaście. Debiutancki album Sleep D ukazuje się jednak nakładem innej tłoczni – Incienso – należącej do Anthony’ego Naplesa.

Płytę rozpoczyna „Red Rock”: głębokie techno pomysłowo opatrzone melodyjnymi akordami o trance’owym rodowodzie. W „Central” uderza mechaniczny rytm electro, wnosząc ze sobą acidowe modulacje. „Danza Mart” ma chyba najbardziej bogatą aranżację na płycie. Zaczyna się jak masywne dub-techno, by potem niespodzianie zamienić się w kosmiczne electro. Podobnie wypada „Twin Turbo” – choć tym razem pulsujący bas nadaje muzyce funkowy groove. „Jazz” to z kolei zaskakująca wizja ambientu z samplami saksofonu w roli głównej.

„Fade Away” skręca w stronę dub-house’u, nurzając łagodnie plumkające akordy w przestrzennym tle. Jamajski puls nie ustaje w „Reggatronie”, choć tym razem bliżej muzyce duetu do wypełnionego studyjnymi efektami dubstepu. „Special Sector” lokuje się w formule electro ozdobionego psychodelicznymi klawiszami. „Morning Sequence” z udziałem Kuniyukiego wiedzie chmurny pochód basu, mimo że to tropikalny dub-house. Całość wieńczy ukłon w stronę muzyki klubowej z Nowego Jorku lat 90. – „Pearlescent Skyline”.

Pozornie mogłoby się wydawać, że nie dostajemy na „Rebel Force” nic nowego. Tymczasem okazuje się, że pod palcami Syawisha i Kikosa zarówno techno i house, jak i electro nabierają świeżego brzmienia. Decyduje o tym pomysłowa obróbka dźwięku, nadająca poszczególnym utworom głęboki oddech. To drobne i pozornie nieznaczące efekty i wstawki, dzięki którym muzyka Sleep D nabiera psychodelicznych kolorów. Mamy środek jesieni – a muzyka Australijczyków wnosi słodki zapach minionego lata.

Incienso 2019

www.incienso.nyc

www.facebook.com/SleepD

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze