Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.

Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.



True – Made Of Glass

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Nieustannie przecieramy muzyczne szlaki, oto przed wami kolejny ciekawy szwajcarski duet, tym razem ukrywający się pod nazwą True. Po jednej stronie wokalistka Daniela Sarda, po drugiej – perkusista i producent Rico Baumann. Co o nich wiemy? Nawet sporo. Debiutowali EPką „Video” w 2014 roku i dosyć szybko zostali dostrzeżeni poza granicami swego kraju, stając się „towarem” eksportowym reprezentującym electro pop zapatrzony w R&B. Po dwóch latach od opublikowania EPki, ukazał się ich pierwszy longplay „Wrapped in Air” (2016). W tamtym czasie True zabrali ze sobą na trasę koncertową basistkę Martinę Berther (Sophie Hunger, Ester Poly). Mają na koncie występy na wielkich festiwalach, jak i w małych klubach.

fot. Anja Wille

W ubiegłym roku postanowili zaszyć się w studiu nagraniowym i dokończyć rejestrowanie nowych kompozycji, czego efektem jest drugi studyjny krążek „Made Of Glass”. Daniela i Rico podczas różnych podróży po świecie – jak sami przyznają – napatrzyli się na wiele trudnych sytuacji, które wyraźnie odcisnęły się w ich wnętrzach. Przy tworzeniu „Made Of Glass” chodziło im przede wszystkim o wyleczenie się ze smutku. Artyści stawiają dużo pytań dotyczących m.in. sztuczności w relacjach międzyludzkich, ale jest też takie pytanie: Dlaczego czasami czujemy się tacy samotni, nawet jeśli otaczają nas ludzie, którzy naprawdę się o nas troszczą?


Kiedy patrzę na okładkę naszej pierwszej płyty „Wrapped in Air”, to wyglądamy tam prawie jak figury woskowe. Jesteśmy tak idealni, że nie ma w u nas ani jednej skazy. Mogę szczerze powiedzieć, że nie jesteśmy już tacy sami, ta fasada się rozpadła. W rezultacie nasza muzyka stała się bardziej ludzka – wspomina Daniela. Pierwsza ich płyta dotyczyła powietrza, a teraz mamy do czynienia ze szkłem. Szkło jest nadal bardzo lekkie i delikatne, ale bardziej fizyczne niż powietrze. Szkło pojawia się tu także jako metaforyczny nośnik wyrażający pewien rodzaj sztuczności, co artyści wyjaśnią w ten sposób: Kiedy jesteś bardzo wrażliwy, trudno jest zachować szczerą bezpośredność w kontakcie, dlatego zawsze starasz się znaleźć sposób na stworzenie wygodnego dystansu.

No i pojawia się przed nami „Made Of Glass”, na której Daniela i Rico opowiadają nam o wielu osobistych przeżyciach zawiniętych „w pozornie błyszczących i sztucznych dźwiękach”. To dziesięć piosenek porywających do tańca. Tyle że nie są to banalne parkietowe zapychacze uszu i emocji. Jest to umiejętna gra z pozorami, o czym zresztą wyżej była mowa. „Digital Love” czy „Share” mają wszystko by stać się przebojami rządzącymi niejedną listą radiową. Takich numerów nie powstydziłaby się choćby sama Jessy Lanza. Podobne myśli krążą także wokół „The Night Is So Cold”. Słuchając „Close Call” ma się wrażenie odkrywania zapomnianych przebojów wielkich gwiazd – pędzący bas, wkraczające szerokim gestem dęciaki i basowo-syntezatorowe brzmienia aż same się proszą o wskazanie palcem na Prince’a. „Your Skin” również zaliczam do tych najciekawszych tekstowo piosenek. Industrialne i kroczące własnym tempem „Close (Secrets & Lies)” prowadzi do kolejnego tzw. tanecznego sztosu, czyli „Just The Look”. Czyż to nie prawda? Swoisty mariaż tanecznego pulsu GusGus (czasy np. „Mexico”) i roztańczonego Michaela Jacksona. Całość wieńczy rozkołysany melancholią „Admit It”.

Daniela Sarda i Rico Baumann rozpościerają przed nami pełen wachlarza emocji, przemyśleń, lęków oraz smutków, schowanych pod pozorną poświatą blichtru, zabawy oraz sztuczności. Być może brakuje tu jeszcze oślepiającego błysku złotego zęba by dopełnić „barw”. Czy aby na pewno jest tu tak kolorowo? – What will I do, When your breath turns into air, What will I do, When your eyes close forever  – fragment piosenki „Your Skin”. Wypędzanie złych emocji w iście tanecznym stylu?! Tak! – Życie bywa trudne, ale mimo wszystko nie chcesz zanurzyć się kompletnie w żalu. Czasami musisz po prostu założyć brokatową sukienkę i rozruszać tyłek! – D.S.

22.11.2019 | Mouthwatering Records

 

Strona True »Profil na Facebooku » Strona Mouthwatering Records »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze