Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Akwizgram – Nü romantik

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Natknąłem się na niego w 2018 roku. W zalewie nowych, progresywnych twórców wyróżniał się samodyscypliną. Tak naprawdę nazywa się Antoni Barszczak, a w wywiadzie z Emilią Stachowską przyznał, że lubi jazz i Jamesa Joyce`a, czym zaskarbił sobie jeszcze więcej mojej sympatii. Pewien rodzaj podenerwowania towarzyszył mi przed premierą nowego materiału, któremu muzyk dał tytuł „Nü romantik”. Podejrzewam, że oczywiste skojarzenia zapewne mogły wpłynąć na moje oczekiwania, ale już nie na ocenę wydawnictwa, a z tą wstrzymam się do końca tekstu.

Tytuł płyty jednak nie zwodzi słuchacza, gdyż rozmarzoną, żeby uciec o terminu „romantyczność”, aurę daje się wyczuć w utworze „Neu”. Poplątanym syntezatorom towarzyszy spokojny i łagodny rytm. Zgrabnie wypada druga część utworu. O skłonności Akwizgrama do tworzenia rytmów tanecznych może świadczyć chociażby „Tosiek”. Sam autor nie został zakładnikiem „miłego”. Jak trzeba to potrafi trochę popsuć melodię, jak czyni to w „Laryngologii”. Bliżej mojego gustu ląduje za to „Maja”. Głównie dzięki zwięzłości. Duchologiczny wpływ na odbiór całości mają „Wyrwiemy sobie z serca” oraz „Otamo”. Rozpruwają spójną tkaninę całości.

Antoni Barszczak nie zatracił swojej wrażliwości, której efektem końcowym może być „—”. Sądzę, że został nieprzypadkowo umieszczony w środku, gdyż zawiera w sobie najwięcej zmiennych. Podobny brak przypadku upatruję w początkowym „Domniemaniu”, który cały poświęcony został na stopniowanie napięcia. Więcej uwagi poświęciłem jednak szóstemu z kolei, czyli „Riddim”. Twórca twardo utrzymuje ramy rytmiczne, nakłada na nie interesujące efekty dźwiękowe, ale całość podporządkowana jest zapadającej w pamięć melodii. I właśnie takie zabiegi wybijają Akwizgrama ponad przeciętność.

„Blues” szybko daje się polubić. Próg do przeskoczenia jest niewielki albo nie ma go wcale. I dobrze. Czasami można odnieść wrażenie, że niektórzy zapominają, że muzyka rozstrojona, melancholijna może nieść ze sobą również pocieszenie. Ten sam twórca, żeby było jasne, odpowiada również za „Nie jest2”, który zawiera dramatyczny kręgosłup, ale brakuje mu wykończenia. Choć do zamykającego „Katie” nie ma się o co przyczepić. No to jak z tą oceną? Jest dobrze, ale nie rewelacyjnie. Rozumiem, że Akwizgram miota się nieco między melodyjnością a progresywnością, ale sądzę, że mógłby poszukać dla swych rozterek jeszcze lepszego ujścia. Tak więc czepiam się umiarkowanie, czyli w stopniu równym mojemu zadowoleniu z „Nü romantik”.

Glamour | 2019
Bandcamp
FB
FB Glamour

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze