Wpisz i kliknij enter

Muslimgauze a sprawa polska

Co łączy legendarnego brytyjskiego producenta z historią naszego kraju?

Muzyka konfliktu

Bryn Jones (1961-1999), znany lepiej jako Muslimgauze, był jednym z najbardziej oryginalnych i płodnych producentów swojego pokolenia. Jego dyskografia liczy około 170 tytułów, z czego blisko połowa ukazała się po przedwczesnej śmierci artysty. Nie sposób zaszufladkować tej niepowtarzalnej twórczości, w której muzyka arabska łączy się z ambientem, industrialem, dubem i techno – przy czym Jones realizował własną, unikatową wizję każdego z tych gatunków. Nigdy nie posiadał komputera, zaś w studiu nagraniowym korzystał wyłącznie z analogowego sprzętu: perkusjonaliów, syntezatorów, automatu perkusyjnego i taśm. Zwykle nagrywał w pojedynkę, choć ma na koncie współpracę z takimi twórcami jak Bass Communion, The Rootsman i Apollon.

Pierwotną inspiracją dla działalności Muslimgauze (początkowo E.g Oblique Graph) była inwazja Izraela na Liban w 1982 roku. Historia świata islamskiego stała się obsesją Jonesa, ze wskazaniem na konflikt izraelsko-palestyński. Artysta jednoznacznie opowiadał się po stronie Palestyny – choć nie był muzułmaninem i nigdy nie odwiedził Bliskiego Wschodu, zaś jego muzyka jest niemal całkowicie instrumentalna, to wypowiedzi w wywiadach oraz tytuły płyt nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do jego poglądów: „Uzi & The Rape of Palestine” (1989), „United States of Islam” (1991), „Vote Hezbollah” (1993), „Hamas Arc” (1993) itd. Okładka albumu „Betrayal” („Zdrada”) przedstawia uścisk dłoni Jasira Arafata i Icchaka Rabina po podpisaniu porozumienia w Oslo.

Wolność dla Polski

Każdy utwór jest inspirowany konkretnym faktem związanym z Palestyną, Iranem czy Afganistanem, cały Bliski Wschód oddziałuje na Muslimgauze. Z sytuacji politycznych czerpię wpływy, aby tworzyć muzykę, nieskończoną muzykę – mówił Jones w 1995 roku dziennikarzowi magazynu „Eskhatos”. Artysta nie ograniczał się jednak tylko do świata arabskiego. Debiutancki album Muslimgauze, „Kabul” (1983), powstał pod wpływem inwazji ZSRR na Afganistan. Tytuł krążka „Buddhist On Fire” (1984) to bezpośrednie nawiązanie do buddyjskiego mnicha imieniem Thích Quảng Ðức, który w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku dokonał aktu samospalenia w proteście przeciwko prześladowaniom buddystów przez południowowietnamski rząd.

Na ten sam album trafił również utwór zatytułowany „Soviet Occupied Territories”, powstały z niechęci, jaką Jones darzył komunizm jako kolejną formę politycznego zniewolenia. To tutaj rozpoczynają się polskie wątki w dokonaniach Muslimgauze, choć jeszcze nieskonkretyzowane. Podczas wywiadu dla zina „Elephant Weekly” (numer czwarty, 1984 r.) zapytano producenta o pomysły i ambicje na przyszłość. Odpowiedział wówczas, co następuje: Pomysły na przyszłość są polityczne: uwolnienie Afganistanu spod jarzma sowieckiego ucisku, jedność dwóch państw niemieckich, zniszczenie muru berlińskiego, wolność dla Polski i wszystkich krajów okupowanych przez Rosję, całkowity powrót do demokracji i koniec wojny w Zatoce Perskiej.

Jaruzelski i Popiełuszko

Nawiązania do historii Polski pojawiają się w najbardziej oczywistej formie na EPce „Hunting Out With an Aerial Eye” (1984). Płytę otwiera kompozycja pod wymownym tytułem „Under The Hand of Jaruzelski”, w której rytmiczny szkielet i partie syntezatorów służą za tło dla monologu angielskiego spikera opisującego sytuację w PRL-u podczas stanu wojennego. Kolejny utwór na tym samym wydawnictwie, „Ensan Entehari”, rozpoczyna się od fragmentu kościelnej modlitwy, śpiewanej czystą polszczyzną. Nie sposób odgadnąć z jakiego źródła Muslimgauze zaczerpnął nagrania katolickiego obrządku w naszym języku. Być może nagrał go w jednym z polskich kościołów w Manchesterze, gdzie mieszkał przez całe swe krótkie, lecz twórcze życie.

Jest jeszcze jeden polski ślad w twórczości Muslimgauze – znajduje się na płycie „Flajelata” (1985). Jak głoszą naklejki na winylowych wersjach tego albumu, pierwsza strona (z takimi utworami jak „Sjamboks”, „Hezbollah”, „Mujahideen” i „Flajelata”) została zadedykowana okupowanym ziemiom Afganistanu i Palestyny, druga zaś – wszystkim dysydentom ze Związku Radzieckiego. I właśnie na stronę „B” trafiła krótka, dwuminutowa kompozycja zatytułowana „Homily To Popieluszko” i poświęcona kapelanowi warszawskiej „Solidarności”, który jesienią 1984 roku został zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Utwór, zbudowany na tylko dwóch przeplatających się dźwiękach, ma niezwykle przejmujący, wręcz elegijny charakter.

Bryn Jones nie był odosobniony w zainteresowaniach politycznych obejmujących swym zasięgiem również Polskę (vide „Tanks in Gdansk” Nocturnal Emissions, „Jaruzelski” Laibacha i charytatywny koncert „Live In Sheffield” The Pressure Company, jednorazowego wcielenia Cabaret Voltaire). Artysta twierdził zarazem, że jego muzyki można słuchać w oderwaniu od stojących za nią wpływów. W wywiadzie dla magazynu „Artefakt”, którego udzielił dwa lata przed śmiercią, Jones skonstatował: To jest muzyka. Muzyka, za którą stoją poważne fakty polityczne. Nie ma słów, bo to byłoby kaznodziejstwo. To jest muzyka. Od ciebie zależy, aby dowiedzieć się więcej. Jeśli tego nie chcesz, to twój wybór. Możesz słuchać tylko muzyki, ale możesz też zgłębić temat.

P.S. Podziękowania dla Pawła Gzyla za podzielenie się swoją niezrównaną wiedzą na temat sceny industrialnej.







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
abstrakt
abstrakt
8 miesięcy temu

czekamy na książkę Pana Gzyla !!!

Polecamy