Wpisz i kliknij enter

KeiyaA – Forever Ya Girl

Niepasujące do siebie puzzle.

Dojrzałość ma przechlapane w dzisiejszym świecie. Ani nie jest pożądana, ani nie jest specjalnie „sexy” bądź „cool” – jeśli w ogóle przytoczone przeze mnie określenia wciąż funkcjonują, a nie tylko świadczą o zaawansowanym wieku piszącego. Niech znakiem czasów, na potrzeby niniejszego wstępu, będzie serwis TikTok wraz z pojawiającymi się tam osobami. Kilkusekundowe, a w najlepszym razie kilkunastosekundowe skupienie uwagi to dzisiejszy standard, w który postanowiła nie wpisać się KeiyaA, która pierwsze słowa, na swojej debiutanckiej płycie, wypowiada dopiero w drugiej minucie pierwszego utworu.

Zresztą w drugim odsyła do piekła fałszywe ideały, a w to miejsce proponuje, aby ktoś (system?) zdjął but z jej szyi, aby oboje mogli się rozwijać. KeiyaA jest artystką urodzoną i wychowaną w Chicago, która postanowiła przenieść się do Nowego Jorku. Jej album „Forever, Ya Girl” jest miksem brzmień od r&b, przez soul, aż po hip hop. Nie zapomina o skręcaniu w stronę jazzu czy muzyki eksperymentalnej. W telegraficznym skrócie mógłbym napisać, że jej główną zaletą jest dojrzałość i opowieści o trudach codziennego życia. Całość została nagrana pod jej ścisłą kontrolą, dzięki czemu album jest spójny i mieści w sobie poetyckie układanki z dźwiękiem zapalanej zapalniczki („Hvnli”).

Przywołany wyżej utwór poleciłbym szczególnej uwadze, gdyż jego minimalizm wynikający z połączenia syntezatorów i basu sprawdza się wybornie. Uwieść może również zdekonstruowany cover Prince`a „Do Yourself a Favor”, który ucieszyć powinien wielbicieli Tirzah, Jamilii Woods czy Solange. Choć potrafi pójść bardziej odważnie w stronę muzycznych nieoczywistości jak czyni to w „FWU” czy elektronicznym „Negus Poem 1&2”. Artystka sięga również po ciemną energię, którą wyraża w „I Want My Things!”. Pomimo szarpanej stylistyki, podartych fragmentów melodii, często na wzór niepasujących do siebie puzzli, płyty słucha się płynnie.

Najbardziej kluczowym utworem jest „Every Nigga Is a Star”, gdzie splatają się wpływy Erykah Badu i Kendricka Lamara. Prowokuje, ale raczej do myślenia, oskarżając białą Amerykę o przywłaszczanie sobie afroamerykańskiej kultury. Oddaje się też rozważaniom dotyczącym afro futuryzmowi w rytm bujającej muzyki („Nu World Burdens”). „Forever Ya Girl” jest albumem precyzyjnym i dojrzałym. W końcu nie trzeba iść na kompromis między nowoczesnością (opartą na starych brzmieniach – trzeba podkreślić) muzyczną a mielizną liryczną. Jako wyjątkowe podkreślenie mojej opinii niech posłuży znakomity utwór „Rectifiay”. Dosadność nie musi oznaczać nadmiaru przekleństw. A jeszcze muszę podkreślić, że większość utworów została pozbawiona liniowości. Oto objawił się nam wszechstronny talent o pięknym głosie.

Forever Recordings | 2020
Bandcamp
FB







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy