The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who know”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Podsumowanie roku 2019

Oto one. Płyty z 2019 roku, do których warto wracać. Bez konkretnych podziałów na style czy kraj pochodzenia.

Blockhead – „Bubble Bath”
Nastrojowy, leniwy instrumentalny hip hop w wydaniu mistrza – Tony’ego Simona. Nie jest to żaden kamień milowy w muzyce, ale kawał dobrego, oldschoolowego downtempo, którego teraz jak na lekarstwo. Koszmarna okładka to największy grzech tego wydawnictwa.


centered image
Jamila Woods – „Legacy! Legacy!”
Drugi album amerykańskiej pieśniarki i poetki to świeża, ale nieprzekombinowana propozycja powracających do łask brzmień z pogranicza neo-soulu i R&B. Na przekór, zamiast nowego albumu FKA Twigs, który pojawi się w niejednym jeszcze zestawieniu najlepszych płyt minionego roku.

centered image
Plaid – „Polymer”
IDM’owe, lekko matowe połamańce – bardzo charakterystyczne dla tego londyńskiego duetu – udowadniają, że Plaid ma mocno zarysowane własne DNA. „Polymer” prezentuje elektronikę wielowarstwową, nieprzewidywalną, w jakimś stopniu eksperymentalną, a jednocześnie harmonijną i subtelną.
Pełna recenzja tutaj
centered image
Floating Points – “Crush”
Dostajemy tutaj świeżą elektronikę spod auspicji Ninja Tune, która oferuje nam mnóstwo arcyciekawych rejonów brzmieniowych, rozpościerających się od deep housu, dubstepu, po niebanalny IDM. Są również momenty bardziej spokojne, minimalistyczne, delikatne.
Pełna recenzja tutaj
centered image
Kompozyt – „Hybridism”
Założenie było takie, by zaprezentować hybrydę tego, co analogowe z tym, co cyfrowe, żywe i martwe, miasto z naturą. Jednak nawet, jak nie wpadniemy w interpretacyjny groove autorów, to pozostanie nam wysmakowana porcja szlachetnego dub techno, dronowego ambientu z kratrockowymi echami.
Pełna recenzja tutaj
centered image
Hania Rani – „Esja”
Dla wielu płyta skupia niczym w soczewce surowość i piękno Islandii. Tak naprawdę, ma ona w sobie o wiele więcej uniwersalnych elementów. Autorski modern classical najwyższej jakości.

centered image
EABS – „Slavic Spirits”
Wielka niewiadoma towarzyszyła oczekiwaniom na następcę świetnej „Repetitions”. Finalnie dostaliśmy materiał zupełnie inny, pełen nieoczywistych, esencjonalnych, przepełnionych dramaturgią dźwięków. Wszystko ku chwale naszej tajemniczej, nie do końca uświadomionej słowiańskiej narracji, przyćmionej przez inny dominujący porządek…
Pełna recenzja tutaj
centered image
Abul Mogard – „Kimberlin”
Dostojna, ciężka, linearna, mająca swoją własną trajektorię muzyka, która powstała jako ilustracja dźwiękowa do krótkometrażowego filmu Duncana Whitleya. Kontekst powstania przypomina zeszłoroczny projekt Nanook of the North. W obydwóch przypadkach muzyka wcale nie gra drugich skrzypiec.
Pełna recenzja tutaj
centered image
Burial – „Tunes 2011-2019”
To jest dopiero prawdziwy unburial! Odkopane pudełko ze starymi nagraniami z minionej dekady. Mistrz nakładania dubstowego filtru na rozmaite sample, również te żenujące. Brawo panie Bevan!
Pełna recenzja tutaj
centered image
The Comet Is Coming – „Trust In The Lifeforce Of The Deep Mystery”
Jazz bez cukru. Futurystyczny, momentami opętany, burzliwy, złowrogi, dynamiczny, wytrawny, wizjonerski. Obecność syntezatorów nadaje elektronicznej lekkości stanowczym brzmieniom saksofonu i perkusji. Słychać tutaj również obcowanie duchów z Sun Ra.
Pełna recenzja tutaj

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze