Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



Rhythm Baboon – W-Life

Z Chicago do Gdańska.

W trzy lata od ukazania się pierwszego nad Wisłą footworkowego wosku, czyli „The Lizard King EP” gdański producent wypuszcza jego kontynuację. Znów dostajemy bezkompromisową dawkę brzmień osadzonych w surowym klimacie chicagowskich gatunków juke/footwork oraz ghetto-tech/house.

Epkę otwiera „Three Bugz in da Hood”, przywodzący na myśl dokonania Adama F przestrzenny drum’n’bass, który mniej więcej od swojej połowy skręca już bardziej w rejony podkręconej juke’owej rytmiki (160 BPM!), nie dostajemy więc od wejścia po uszach, tylko stopniowo wchodzimy na wyższe tempa. Następny w kolejności „Gypsy Pimp” to pachnący nawet miejscami rave’em track z przebiciami na jungle’owych breakach i wokalnych samplach, ale jednak z przewagą dźgających synthów i cykaczy. „Jukin Stoner” rozpoczyna duszna, rozmyta oraz brutalnia cięta i pętlona wokaliza, na którą dowieszany jest cały garnitur dźwięków, od bitej na raz stopy, po sielankowe klawisze.

Drugą połowę minialbumu zasila „Private Dancer” z wyczuwalnym wkładem poznańskiego beatmakera Lux Familiara, który pojawia się gościnnie. Odnajdujemy tu klasyczne podejście do juke’u, czyli bardzo szybkie hi-haty i linie basu + krótko zapętlany głos. Następny, kawałek tytułowy zmienia nastrój na bardziej mroczny i zabiera nas na nocny spacer po Wrzeszczu, czyli kamienicznej dzielnicy Gdańska, gdzie rezyduje na co dzień Rhythm Baboon. Trafiamy tu na bardzo ciekawą próbę zlepienia wysamplowanej, dłuższej, ciepłej i powolnej partii soulowej pieśni o ghettcie z rozpędzonym, rozedrganym i lodowatym, cyfrowym pulsem. Nie wiem czy ten mariaż finalnie się udał, ale z pewnością bije oryginalnością. Całość prawie dwudziestotrzyminutowej płyty wieńczy wsparte przez producenta PZG „Houzin”,czyli najbardziej surowa i nieokrzesana ścieżka, przeznaczona zdecydowanie dla wytrawnych słuchaczy.

„W-Life” to raczej pozycja dla fanów gatunku, bądź dj-ów grających z winyli (epka wyszła na 150 czarnych i 50 szarych woskach), niż dla kogoś sporadycznie zerkającego w stronę chicagowskich stylistyk. Z pewnością jest to materiał przemyślanie zaaranżowany i dopracowany, a za jego miks co warto podkreślić odpowiada sam DJ EARL z Teklife, mastering jest dziełem Mikołaja Bugajaka. Po kilkuletnim boomie na juke/footwork (tutaj można znaleźć szeroki przegląd rodzimej sceny tworzony w cyklu „Polish Juke rekomendują”), można odnieść wrażenie, że gatunek lekko wyhamował, dlatego dobrze, że tak nośna oficyna jak U Know Me wciąż stawia na dźwięki z tej dziedziny.

13.12.19 | U Know Me Records

https://www.facebook.com/RhythmBaboon/
https://soundcloud.com/rhythmbaboon
https://www.facebook.com/ukm.rec

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze