Wpisz i kliknij enter

Burial – Tunes 2011-2019

Brama do innej rzeczywistości.

William Bevan nie należy do fanów wydawania płyt długogrających. Przynajmniej nie wydał żadnej przez ostatnie dwanaście lat. Pomimo tego większość słuchaczy muzyki elektronicznej, jak sądzę również czytelników Nowej Muzyki, poproszona o podanie pierwszego skojarzenia z hasłem „wizjoner” wskazałoby właśnie Buriala. Jego, pojawiające się w różnych odstępach czasu, EP`ki przyjmowane były z różnym entuzjazmem, ale zawsze były słuchane. Świętując 15-lecie wytwórni Hyperdub Bevan postanowił zebrać je wszystkie, wymieszać, ułożyć na nowo i wydać pod postacią dwóch płyt CD. Żeby wysłuchać całości trzeba zarezerwować sobie dwie i pół godziny. Kto tego nie zrobi straci bardzo dużo, gdyż „Tunes 2011 – 2019” to coś więcej niż zwykła kompilacja. To historia.

O części wydawnictw, z których pochodzą utwory, pisaliśmy: „Rival Dealer”, „Subtemple” czy „Claustro / State Forest”. Różny efekt na mnie wywoływały, ale teraz jestem całkowicie zbity z tropu i nie mogę wyjść z podziwu jak dobrze to wszystko działa zebrane w jedną całość. Jak doskonałym wyczuciem popisał się Burial, który ulepił ze swoich utworów coś zupełnie nowego, pełniejszego niż dotychczas. Zupełnie jakby z rozsypanych puzzli wyszedł mu inny obraz. W wywiadzie dla The Wire przyznał, że szuka smutku i to słychać w otwierającym „State Forest”, który przeraża swoją pustką. Zresztą uczucie opuszczenia towarzyszy nam również w następnym utworze „Beachfires”.

„Young Death” oferuje formę piosenki, ale pozbawioną jednorodnego rytmu. Nie przypominam sobie, abym przechowywał ten utwór w pamięci, a teraz trudno go zostawić za sobą. Do tego dochodzi sąsiadujący z nim „Nightmarket”. Nie wiadomo jak go ugryźć. Za mało szumu jak na ambient, za mało melodyjności jak na pop, a mimo oba nurty znajdują się w nim. Koniec pierwszej płyty przynosi kolejne mocne akcenty. Wznoszący tumany kurzu rave zamykającego „Rival Dealer” o manipulacyjnym charakterze, stylowy „Claustro” i fenomenalny „Come Down to Us”. A to dopiero koniec części pierwszej.

Część drugą rozpoczyna uwięziony w tkance miejskiej „Kindred” podlany narkotyczną hipnozą. Dekonstrukcja muzyki tanecznej przeprowadzona w „Loner” to znak rozpoznawczy artysty i nie sposób nie podziwiać zakończenia. Potem następuje absolutne trzęsienie ziemi, gdyż następują po sobie trzy ponad dziesięciominutowe utwory. Buzujący „Ashtray Wasp” podrażnia apetyt przed daniem głównym, czyli „Rough Sleeper” i „Truant”. Burial rozpędza swoją maszynerię po to, aby natychmiast ją zatrzymywać. W drugim utworze wrażenie robią bezbłędne basy. Oba obrazują jego nieprzeciętne zdolności i zabierają nas do opuszczonych przez cywilizację miejsc.

Pod koniec dominuje nostalgia, którą silnie reprezentuje cichy „Stolen Dog”. Koniec („NYC”) nie należy do najbardziej optymistycznych. Jest raczej suchy, ponury i przytępiony. Ci, którzy myśleli, że znają Buriala, będą zaskoczeni. Albumem „Tunes 2011-2019” przepisał się na nowo. Udowodnił, że jego muzyka jest ponadczasowa, ale to ciągle za mało. Właściwie otworzył bramę do innej rzeczywistości. Takiej, gdzie popkultura ma innych bohaterów, a nie grzęźnie w niekończącym się recyklingu i braku autorskich pomysłów. Takiej, gdzie chaos i niepewność odnośnie bytu i podstawowych ludzkich potrzeb nie występują. Czerpie z cyfrowego dorobku, ale odrzuca nienasycony konsumpcjonizm za sprawą duchowości. Burial budzi myśli i wątpliwości, z którymi zostajesz sam, słuchaczu.

Hyperdub | 2019
Bandcamp
FB Hyperdub







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy