Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim. Pandemiczna rzeczywistość wdarła się – i nikt jej nie zapraszał – w głąb życia, przeniknęła do wielu zjawisk, burząc ich rytm. Fala zahamowań uderzyła między innymi w przemysł muzyczny, a jedna z odnóg covidowych dopadła przestrzeń koncertową […]

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Alois – Azul

Stąpać po niebieskim.

Pandemiczna rzeczywistość wdarła się – i nikt jej nie zapraszał – w głąb życia, przeniknęła do wielu zjawisk, burząc ich rytm. Fala zahamowań uderzyła między innymi w przemysł muzyczny, a jedna z odnóg covidowych dopadła przestrzeń koncertową i wydawniczą. Odwołano albo przesunięto wiele premier płytowych na często niedookreślony termin. Tak się stało w przypadku najnowszego krążka szwajcarskiego kwintetu Alois. W lutym tego roku zapowiadałem na NM ich singlowe nagranie Ocean Ground , będące wprowadzeniem do nadchodzącego albumu Azul, który ukazał się dopiero kilka dni temu, a miał wyjść 17 kwietnia.

W języku hiszpańskim „azul” oznacza tyle, co „niebieski”, choć na tym nie kończy się sens wypowiedzianego słowa, chodzi tu o większą głębię, o czym opowiada wokalista i gitarzysta Martin Schenker: Kiedy miałem depresję, mój przyjaciel powiedział mi kiedyś, że jeśli spojrzę w niebo, poczuję się lepiej. Artysta tę niebieską głębię – utożsamiając ją również z samą muzyką Alois – zestawia także z niebieskością, cielesnością i wolnością oceanu przedstawioną w filmie Luca Bessona Wielki Błękit, opowiadającym o nurkowaniu na bezdechu. – Nasz nowy materiał to zdecydowanie muzyka ciała. Ma sprawiać, że tańczysz, ale nie pomijając głębokich emocji. Całość bardzo przypomina nurkowanie swobodne, ale nurkujesz we własnej nieświadomości – podkreśla Schenker.

fot. Tim Wettstein

Pierwszy longplay Alois zatytułowany Mints ujrzał światło dzienne w 2017 roku. Azul jest ich drugim wydawnictwem. Co ciekawe, zespół wykluł się z jazzowo-rockowego idiomu, przechodząc szybko do chwytania po synth-wave, pop, dub czy tropikalia. Nie znaczy to, że porzucili gitary, perkusję itd. Nic z tych rzeczy. Szkice utworów zostały nakreślone przy użyciu elektroniki (m.in. syntezatorów, automatów perkusyjnych i innych urządzeń), po czym zaczęto dogrywać w studiu pozostałe partie analogowych instrumentów (chociażby melotronu) i wokalu.


Członkowie Alois w luźnym skojarzeniu porównują Azul do karaibskiej dyskoteki – i trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, co potwierdza się w znakomicie pulsującym El Cielo Azul, który zdradza ciągoty muzyków w rejony cumbii. Zakładam, że waszą – moją tak – uwagę skradnie kompozycja Light The Fire emanująca dubowym ciepłem. Zgrabnie zaaranżowany tu refren, powinien pomóc im w przedarciu się do szerszej świadomości obiorców. Podobnie jak w przypadku choćby utworów Ocean Ground, After Life i German Oak – mających potencjał komercyjny, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bardzo chciałbym, żeby takie numery leciały w polskim publicznym radiu w ciągu dnia, bo skamielin tam nie brakuje! Obstawiam, że muzyka Alois na parkiecie nabierze jeszcze większego szaleństwa, groove’u, polotu i odleci w taneczną improwizację.

Ciekawie wypada także Silver Lining mający coś z aury The Notwist, Mercury Rev albo wczesnego Moderat. Planets pokazuje Alois z jeszcze innej tanecznej strony – mroczniejszej, bliższej transowej dżungli. I nie ukrywam, że ten wątek twórczości powinni rozwinąć i pójść głębiej. Instrumentalny i wręcz ambientowy The Name Of The Game z odgłosami krzyczących dzieci i gromkim aplauzem na końcu, stał się pomostem do melancholijnego Bounty – i na pewno nie chodzi tu o nazwę popularnego batonika z kokosem. Płytę wieńczy taneczny Nichts, który być może zainteresuje fanów Christiana Löfflera.

Wbrew rozstrzałowi stylistycznemu Azul wypada jako spójna historia o życiu, miłości, stratach i uzdrowieniu. Ten ostatni stan dotyczy przywoływanej wcześniej depresji, z jaką zmagał się Martin Schenker. Alois wciąż szukają własnego kierunku, co otwarcie pokazują na Azul. Z drugiej strony widać ich szerokie podejście do tworzenia oraz umiejętne odklejanie się od schematów. Poniekąd „nurkują” na bezdechu, ale już coraz dalej od brzegu i jednocześnie bliżej własnego oceanu.

5 czerwca 2020 | Red Brick Chapel

 

Strona Alois »Profil na Facebooku » Strona Red Brick Chapel »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze