Wpisz i kliknij enter

Tidiane Thiam – Siftorde

Cykające świerszcze, noc i gitara w rękach senegalskiego muzyka Tidiane’a Thiama.

Senegal doświadczył wielu cierpień ze strony kolonizatorów. Jako pierwsi dotarli tam w XV wieku Portugalczycy (to oni stworzyli pierwszy w Europie, a dokładnie w mieście Lagos, targ niewolników). Dwa wieki później Francuzi przejęli pieczę nad Senegalem. Niepodległość nadeszła dopiero w 1960 roku.

My udajemy się do zachodniej Afryki, by posłuchać niezwykłego gitarzysty Tidiane’a Thiama. Jego debiutancka płyta Siftorde ukazała się w maju tego roku nakładem Sahel Sounds, na którą złożyło się dziesięć krótkich, a jakże pięknych instrumentalnych utworów zarejestrowanych nocą przy użyciu jednego mikrofonu. Dlatego towarzyszą nam różne dźwięki otoczenia, w tym odgłosy świerszczy i czasem spontanicznie wypowiedziane słowa przez Thiama. Fingerstyle Senegalczyka wyrasta z miejscowej tradycji z nawiązaniem do czterostrunowej lutni hoddu, a z kolei te wpływy zostały wymieszane z kulturami sąsiednich państw. Nie zapominajmy, że poruszamy się po terenach Sahelu – rozciągającego się wzdłuż południowych obrzeży Sahary, czyli od Senegalu po Sudan, przez Mauretanię, Mali, Niger, Czad oraz Erytreę.

Intymny styl gry Tidiane’a w jakimś stopniu odbiega od tego, co nazywamy „pustynnym bluesem” Tuaregów, a słychać to chociażby na przykładzie układów harmonicznych. Z jednej strony przychodzi na myśl afrykańska kora i tacy mistrzowie tego instrumentu jak Ballaké Sissoko, Toumani Diabaté, Toumany Kouyate czy Mory Kanté (odszedł 22 maja 2020 r. w wieku 70 lat), z drugiej – nie sposób nie wspomnieć o akustycznym, malijskim bluesie Ali Farka Touré i Boubacara Traoré.

Dosłownie wczoraj udało mi się porozmawiać za pośrednictwem łącz internetowych z Tidiane, który zechciał odpowiedzieć na kilka pytań.

Łukasz Komła: Jak i kiedy zacząłeś grać na gitarze?

Tidiane Thiama: Nikt nie uczył mnie gry na gitarze, ta umiejętność to wynik mojej pasji. Zacząłem grać w 1987 aż do 1995 roku. Na jakiś czas zostawiłem ten instrument, ale wróciłem do niego w 2006 roku. Pewien człowiek, który chciał mnie szkolić, powiedział, że szybko nie osiągnę dobrych rezultatów, ponieważ za bardzo pędzę. Kiedyś miałem też zespół o nazwie Lewlewal de Podor, z którym nagrałem jeden album Yiilo Jaam (2011). Został on wydany przez wytwórnię Christophera Kirkleya, Sahel Sounds. Nagrania Lewlewala pojawiły się także na składance Ishilan n​-​Tenere (Sahel Sounds, 2010). Z Amadou Binta Konté (grającym na hoddu) z kolei opublikowałem płytę Waande Kadde (Sahel Sounds, 2017). Konté mieszka we wsi Waande Kadda niedaleko Podoru, jest to wioska rybaków, do której przyjechał Kirkley.


Wiem, że mieszkasz w Senegalu. Opowiedz skąd dokładnie pochodzisz?

Wywodzę się z regionu Saint Louis położonego w okolicach rzeki Senegal, a moim rodzinnym miasteczkiem jest Podor.

Jak wygląda Twoja codzienność? Czy zajmujesz czymś jeszcze poza tworzeniem muzyki?

Kiedyś mocno skupiałem się na fotografii analogowej, choć czasami jeszcze zdarza mi się coś robić w tym kierunku. To jednak ostatnio zajmuję się wyłącznie tworzeniem muzyki akustycznej, w otoczeniu regionu Fuuta Tooro (położonego wokół środkowego biegu rzeki Senegal – przyp. red.).

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiruje mnie Nasz Wielki Król Baaba Maal, który rozpropagował muzykę z Podor i Fuuta Tooro na cały świat.

Czy masz możliwości, żeby się rozwijać?

Tak, rozwijam się całkiem dobrze i mam ku temu warunki. Spora grupa słuchaczy polubiła mój styl gry na gitarze. Ale chciałbym wyruszyć w światową trasę, aby zaprezentować moją muzykę, choćby sam albo z perkusistą grającym na djembe lub kalabasie.

Liczę, że kiedy już wygaśnie epidemia COVID-19 to przyjedziesz do Polski.

Dziękuję Łukasz, głęboko w to wierzę. Mam nadzieję, że Polska dobrze wspomina Senegal z Mundialu 2018?

 

Strona Sahel Sounds »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dada
Dada
3 miesięcy temu

Redaktor Komła będzie łaskaw najechać kursorem na zakładkę Nowa Muzyka w przeglądarce. Co tam widać? Ano „Elektronika, nowe brzmienia, eksperyment”. Afrykańczycy grający na gitarkach z żółwia nijak nie podchodzą pod żadne z tych trzech określeń. To nie jest moje subiektywne rozumienie tylko to jak się reklamujecie. Może dorzućcie „Elektronika, nowe brzmienia, eksperyment i gitarki z żółwia” i będzie po kłopocie?

Łukasz Komła
Łukasz Komła
3 miesięcy temu
Reply to  Dada

@Dada–> szanowny Czytelniku, ale nikt Cię nie zmusza do czytania NM, a do tego jest duża różnorodność tekstów. Także życzę więcej otwartości na nowe.

Dada
Dada
3 miesięcy temu
Reply to  Łukasz Komła

Redaktorze Komła, oczywiście że nikt mnie nie zmusza, jednakowoż takie podejście do czytelnika jest interesująco ignoranckie (delikatnie mówiąc). Sądziłem że piszecie dla ludzi a nie dla siebie, ale być może byłem w błędzie. Otwartość na nowe to ja mam, dlatego oczekuję nowego (as in Nowa Muzyka, nowe brzmienia) a nie jakchiś tam gitarowych plumkań z Czarnego Lądu, z całym szacunkiem. Bo ostatnio czułem się tutaj jak w Sjeście redaktora Kydryńskiego. Ale widziałem już recenzję nowego Alva Nota i już znowu bardziej was lubię :))))

Dada
Dada
3 miesięcy temu

Przepraszam ale co te nudne jak flaki z olejem afrykańskie wynalazki mają wspólnego z nową muzyką, z elektroniką? Dlaczego tyle piszecie o takich rzeczach (i o jazzie)? To jakaś moda czy co (Chaciński też przynudza o tym do bólu)? Gdzie recenzje ostatnich płyt ELEH, Laurel Halo i Alva Noto? Gdzie info o nowym Burncie Friedmanie z ostatnimi w życiu nagraniami Jakiego Liebezeita? Co się stało z winylowym cyklem redaktor Pietrzak? Gdzie sie podziewa redaktor Kaczmarski? Dlaczego redaktor Gzyl jeszcze nie napisał książki? Lubię was bardzo ale ostatnio jakby błądzicie

Polecamy