Wpisz i kliknij enter

Mentos Gulgendo – Mentos Gulgendo

Odsłona pierwsza i druga.

Mentos Gulgendo – to się nadaje na imię i nazwisko. I to jakie! Akurat tu się zgadza. Powyższe określają tajemniczego filozofa, który głosi jakoby nasz świat został stworzony przez nieszkodliwych szaleńców przybyłych z kosmicznego domu wariatów. Skostniałe ramy racjonalizmu i logiki zostały zastąpione zostały przez transcedentalne piękno, a wszystko przyjęło formę płynną. Jakaż to przyjemna wizja. Wizja zdejmująca ciężar sensu z życia. Szkoda tylko, że nieprawdziwa, gdyż nasz filozof nie istnieje, a za nazwą kryją się Antonina i Bogumiła Nowacka, których poprzednim muzycznym wcieleniem był zespół WIDT.

Panie na swoim albumie wydanym przez Endless Happiness fundują nam trzyczęściową odyseję kosmiczną uformowaną na organach Godwina z lat 70. Początek rozpoczynającego płytę utworu „Ionesendr” zwiastuje kosmiczną wędrówkę. Każde dziecko popkultury szybko zaprojektuje sobie wizję opartą na klasycznych filmach sci-fi. Tylko, że Nowackie nie wywołują tych skojarzeń przez przypadek, one je deformują. Nie wiedzieć kiedy całość zamienia się w hipnotyczny pejzaż pozbawiony kręgosłupa. Dalsze perypetie podyktowane zostają rozwibrowaną, miejscami aż do przyjemnej przesady, elektroniką.

Czarna otchłań nada również swój komunikat w postaci krótkiego utworu „Malvia”. Z kolei 24-minutowy „Suruliandr” zawiera multum specjałów przygotowanych z myślą o miłośnikach muzyki nieskorej do współpracy z odbiorcą. Organy zostają dociśnięte do maksimum, dronowa aura wyzierać będzie z wątłej melodii. Matematyczne składaki rytmiczne też tu są, a całość domyka przedziwna wokaliza utrzymana w podobnym tonie jak na albumie zespołu kIRk „Ich dzikie serca”. I tylko trudno jednoznacznie ją zinterpretować. Czy to akt wściekłości, czy może rozpaczy? Ważne, że robi piorunujące wrażenie.

W tym miejscu powinienem zbierać się do zgrabnego zamknięcia recenzji. Poszukać ciekawego zakończenia lub nieoczywistego połączenia. Jednak nie mogę tego uczynić, gdyż tego samego dnia, ale w labelu Slip z Wielkiej Brytanii, ukazał się bliźniaczy album pod tytułem „Mentos Gulgendo (1)”. Skład się nie zmienił, filozofia również, jedynie głównym instrumentem zostały organy Unitra Estrada 207 AR.

Tym razem zawartość bardziej drży, a miejscami może nawet dokuczać. Można nawet odnieść wrażenie, że muzyczna materia aż rwie się do tańca („Cara di langit”). Ona, nie my. Słuchacze muszą siedzieć przykuci do dźwięków, żeby nic im nie umknęło, a w trakcie pierwszego słuchania, będącego praktycznie formą przyzwyczajenia się niż delektowania, sporo można przegapić. Choćby magnetyczną siłę utworu „Bariszbatu” wypuszczającego w eter tysiące iskier rozchodzących się w ruchu okrężnym.

Poganianie tempa, ale w komiksowym wydaniu, prezentuje „Gromokulis”. Naturalnie są chwile z wokalem. „Usoronka” jest potrzebnym momentem wytchnienia z orientalną przyprawą, a „Sabino Marfi” dodaje skrzydeł całości. Uzależnienie może wywołać „Gila”. Cała kompozycja opiera się na nerwowym przepływie prądu, który z góry zaopatrzony jest w psychodeliczne melodie. Towarzysząca całości dychotomia nie wpuszcza niczego pomiędzy obie płaszczyzny. Nawet w chwili, kiedy przed samym końcem stapiają się w końcu w całość. Same eksperymentalne delicje dla smakoszy i szaleńców.

Mentos Gulgendo – Mentos Gulgendo | Endless Happiness 2020
Mentos Gulgendo – Mentos Gulgendo (1) | Slip 2020
Bandcamp
Bandcamp 1
FB WIDT
FB Endless Happiness
FB Slip







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy