Wpisz i kliknij enter

Sonja Tofik – Anomi

Dźwięki dezintegracji.

Szwedzka scena elektroniczna dała nam w mijającej dekadzie wiele intrygującej muzyki. Przykładem niech będzie choćby wytwórnia Northern Electronics, której wydawnictwa stały się ma przestrzeni ostatnich lat synonimem techno i ambientu najwyższej próby. W cieniu tego rodzaju powszechnie znanych tłoczni funkcjonują również w Szwecji mniejsze kolektywy, które także oferują ciekawe dźwięki. Na pewno należy do nich Moloton.

Działając od 2017 roku wytwórnia ta opublikowała kilkanaście wydawnictw – głównie na kasetach. To bardzo ezoteryczna muzyka: przede wszystkim ambient, ale podany na skandynawski sposób, a więc bardzo mroczny i mistyczny. Nazwy projektów wydawanych przez Moloton nie mówią wiele: Atonet, Nevet Lillt czy Hegira Moya. Do szerszej świadomości odbiorców nowej elektroniki przebił się jedynie album duetu Orphan Ann. Teraz taką szansę ma Sonja Tofik.

Ta młodziutka kompozytorka i instrumentalistka jest związana z kolektywem Drömfakulteten ze Sztokholmu, w skład którego wchodzą jej rówieśnicy zafascynowani analogową i cyfrową syntezą: Sissel Wincent, Maria W. Horn czy Kablam. Tofik wystartowała stosunkowo niedawno – publikacją jej kasety „Neuros” wytwórnia Moloton rozpoczęła działalność w 2017 roku. Potem artystka zrealizowała split z Mar-lleną, a teraz oddaje w nasze ręce swój debiutancki album.

Dziesięć nagrań z „Anomi” odsłania różne odmiany tworzonej przez nią muzyki. Tofik potrafi w intrygujący sposób wykorzystać dźwięki otoczenia – słychać to choćby w „Sky Trumpett”, gdzie głosy wron tworzą niesamowity klimat utworu na równi z fortepianowym motywem i wycofanym rytmem. Konsekwencją tego rodzaju eksperymentów jest sięgnięcie przez producentkę po swój własny głos. Ozdobiony jej eterycznymi wokalizami „Graveyard” przypomina nagrania Dead Can Dance, a „Cindy” – zaskakuje folkową nutą.

Specjalnością Tofik są podniosłe pasaże syntezatorów, tworzące klimat niepokojącej baśni. Tak brzmią „All Errors Are Mine” i „Night Changes”, układając się w idealny przykład typowej dla skandynawskiej sceny elektronicznej estetyki dungeon synths. „Incessant” zaskakuje z kolei przemysłowymi efektami perkusyjnymi rodem z klasyki industrialu, zgrabnie wplecionymi w epicką elektronikę. Szwedzka producentka potrafi nadać swej muzyce również dronowy sznyt – i wtedy powstają tak majestatyczne kompozycje, jak finałowy „Lullaby For The Newborn”.

Mimo tej różnorodności dźwięków, muzyka z „Anomi” jest surowa i oszczędna. Sofja Tofik dozuje bowiem napięcie w bardzo minimalistyczny sposób, pozostając w kręgu stylistyki lo-fi. Całość brzmi więc spójnie – tym bardziej, że towarzyszy jej konkretny koncept. Inspiracją do stworzenia płyty była dla Szwedki koncepcja francuskiego socjologa Emila Durkheima, zwana anomią – czyli dezintegracja społeczeństwa wywołana brakiem wspólnych norm moralnych (najczęściej konstytuowanych przez religię). Cóż: czyż to nie idealna muzyka na obecne czasy?

Moloton 2020

www.moloton.com

www.facebook.com/molotontapes







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy