Wpisz i kliknij enter

Drew McDowall – Agalma

Gmeranie przy sferze sacrum.

Szkocki muzyk Drew McDowall powinien być dobrze znany fanom muzyki niecodziennej, gdyż grał w zespole Coil. O muzykach z jego dorobkiem i w jego wieku zwykło się mawiać weteran, ale u mnie używanie militarystycznego pojęcia wywołuje jakiś zgrzyt. Więc będę sobie McDowalla nazywał doświadczonym, gdyż właśnie jego doświadczenie słychać na najnowszym, solowym albumie „Agalma”, który nie jest tak industrialny jak dokonania sławnego zespołu.

Muzyk wyruszył w stronę bardziej liturgiczną. Jak podają źródła tytuł albumu ma wiele wspólnego z obrazem bóstwa. Może być określeniem jego podobizny, a nawet posągu. Skłaniałbym się również podążania tą ścieżką jeśli chodzi o interpretacje muzyczną, która swoją klarownością silnie przywołuje obrazy obiektów zrobionych z kamienia, liny, drutu, czy innego surowego materiału wraz z rozlegającym się w tle biciem dzwonów kościelnych („Abandoned Object”). Bliżej muzyki to efekt pracy na syntezatorze modularnym, który przemienia każdy napotkany dźwięk.

Artyście towarzyszy spora liczba gości. Włoszka Caterina Barbieri (syntezator), amerykańska organistka Kali Malone, multiinstrumentalista Robert Aiki Aubrey Lowe, wokalistka operowa Maralie Armstrong-Rial, saudyjski producent MSYLMA i futurystyczni twórcy beatów Bashar Suleiman oraz Elvin Brandhi. Całość materiału jest ze sobą silnie związana. Utwory noszą kolejne numery symbolizujące kolejne części, a część pierwsza dodatkowo występuje nawet podwójnie. Każdy z nich stanowi niejako osobny rytuał, do którego gość wprowadza swoje wizje, by nie napisać halucynacje. Ostatnie określenie dobrze oddaje to co znajduje się na płycie.

Nie brakuje na albumie momentów strzelistych. Przepełniona eterycznością „Agalma II” z żeńskim wokalem (cóż za elegia!) czy przepełniony bliskowschodnim mistycyzmem „Agalma VII”. Momentem wybitnym jest „Agalma V”, czyli współpraca na linii McDowall – Malone. Zagadkowa muzyka pałętająca się gdzieś w rozpadającej się na naszych oczach katedrze, ale ciągle dysponująca arsenałem wzniosłości (organy). Radość i przerażenie splatają się w sposób nierozerwalny, a wrażenie, że artyści gmerają przy sferze sacrum jest nachalne wręcz.

Dais Records | 2020
Bandcamp
FB Dais Records







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy