Wpisz i kliknij enter

Jocelyn Packard, Ascending Order i Wolne Pokoje

Kusząc lunatyków.

Chęci we mnie nie ma do oddawania pola rzeczywistości. Szczególnie, że jej napór spowodowany chociażby koniecznością zapewnienia dziecku zdalnej nauki, jest nad wyraz odczuwalny. Nie tylko zresztą z tej strony nadlatują bodźce. Im większy ciężar odczuwalny z zewnątrz, tym większe zainteresowanie muzyką oferującą łagodny eskapizm. Człowiek zaczyna chętnie wierzyć, że istnieją światy, gdzie trwa wieczna wiosna. Dwie z trzech prezentowanych niżej płyt, mają to w ofercie.

Na pierwszy ogień pójdzie Jocelyn Packard. Fani serialu „Twin Peaks” powinni w mig zwęszyć trop nierealnych zjawisk, które obiecuje również tytuł płyty „Nothing Is Solid”. Mimo powyższego zapewnienia sama muzyka jest bardzo solidna. Rozplanowane, ambientowe gitary rozlewają się na całej szerokości krążka. Momentem najlepszym jest „Kate Song (Jet Fuel Perfume)” i aż by się prosiło, aby takich chwil zespół zafundował więcej, gdyż cały materiał trwa nieco za długo. Co przy odpowiedniej ilości czasu słuchacza nie powinno być zarzutem. Najbardziej interesujące są wszelkiej maści niedookreślenia albo niespełnienia jak w „Like Glittering Hail”. Warto.

Jocelyn Packard – Nothing Is Solid | Opus Elefantum 2020
Bandcamp
FB
FB Opus Elefantum

 

Sporo spokoju zawdzięczam muzyce kojącej, za która odpowiada Ascending Order. Przypomnę, że w zeszłym roku również rozpływałem się w niej, ale tegoroczna płyta zasługuje na szczególną uwagę. Medytacyjna elektronika odurza wręcz swoją rozciągłością. Szczególnie w pierwszym utworze „The Revelation”, który jest największą ozdobą albumu „Goodbye Sedona”. Całkowicie niegroźne dźwięki suną z wolna kusząc lunatyków. Pomimo siedemnastu minut kończy się za wcześnie. W środku mamy dwa utwory („Druid”, „Electric Hand”) z gitarą w roli głównej. Całość domyka trzynastominutowy „Presence” o równie sennej atmosferze, co utwór pierwszy. Być może powodem braku pośpiechu jest to, że album powstał w czasie przymusowego zamknięcia.

Ascending Order – Goodbye Sedona | enjoy life 2020
Bandcamp
FB
FB enjoy life

Na koniec coś bardziej brutalnego. Robert Demidziuk (tu jako Wolne Pokoje) zwrócił uwagę już w 2018 roku swoim albumem „Dialekty mieszane”. Teraz powraca za sprawą Plaży Zachodniej z płytą „Obiekty rozmyte”. Przynosi ze sobą sporą dawkę noise`u oraz muzyki eksperymentalnej, co nie powinno być dla kogokolwiek zaskoczeniem. Zewsząd wyziera industrial w wydaniu silnie surowym, ale są momenty kiedy pośród zgiełku porządny dęciak zabiera głos („A 3”). Można nawet spotkać kompletnie odrealniony jazzowy band („A 4”). Wszystko jest najbardziej ponure, ciężkie i z metalicznym posmakiem. Zaledwie dwadzieścia trzy minuty wystarczą, aby poczuć w pełni kopnięcie w czułe miejsce, które natychmiast otrzeźwia i ustawia do pionu. O żadnym letargu nie może być mowy.

Wolne Pokoje – Obiekty rozmyte | Plaża Zachodnia 2020
Bandcamp
FB
FB Plaża Zachodnia







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy