Wpisz i kliknij enter

Israel Vines – And Now We Know Nothing

„Fuck off” w stylu electro.

Israel Vines przyznaje szczerze, że nie ma muzycznego wykształcenia: nie gra na żadnym instrumencie i nie umie czytać nut. Dlatego ma do tworzenia dźwięków w pełni punkowe podejście rodem z hard core’a i wczesnego hip-hopu. Nabył go dorastając Środkowym Zachodzie USA, gdzie uczestniczył w pierwszych imprezach techno w East Lansing czy Ann Arbour. To wtedy usłyszał Underground Resistance, Basic Channel i ekipę z Downwards. Kiedy zdał do szkoły w Detroit, zainteresował się samodzielnym tworzeniem nagrań. To sprawiło, że poznał parę producentów z wytwórni Interdimensional Transmissions – Erikę i BMG.

Vines miał już wtedy za sobą prowadzenie krótko działającej wytwórni Borrowed Lines, która zakończyła żywot po wydaniu kilku winylowych dwunastocalówek. Postanowił jednak kontynuować wydawanie muzyki i powołał ze swymi przyjaciółmi z Detroit pododdział ich tłoczni – Eye Teeth. „This is techno from Detroit and America. Not Detroit techno” – brzmiało hasło firmy. Do dziś dorobiła się ona ośmiu krążków, z których większość zawiera oczywiście muzykę Vinesa – solową, jak i tworzoną w duecie KGIV. Po kilku EP-kach szef wytwórni w końcu objawia nam swój debiutancki album – „And Now We Know Nothing”.

Wśród dziewięciu nagrań znajdujących się na krążku najwięcej lokuje się w formule elcetro. Nie jest to jednak brzmienie rodem z Detroit – utwory Vinesa są minimalistyczne, szorstkie i brudne. Poza połamanymi rytmami pojawiają się w nich jedynie industrialne pogłosy („Everything Nowhere”) czy szczątkowe akordy syntezatorów („After Ever”). Nieco bogatsze brzmienie mają kompozycje osadzone w formule breakbeatu, gdzie pojawia się rozedrgana elektronika, wnosząca choć szczyptę melodii („Tri Polar” i „Rage Appropriate”). Nic dziwnego, że płytę kończą kakofoniczne eksperymenty, ciążące w stronę industrialu („Popular Decisions” i „Perepetual Perpetual”).

Punkowe nastawienie Israela Vinesa słychać na każdym kroku w utworach z „And Now We Know Nothing”. Niestety – momentami ma się wrażenie, że ogranicza się ono do bezceremonialnego „fuck off” skierowanego w stronę słuchacza. Zgrzebny charakter muzyki z debiutanckiej płyty producenta mógłby ją predestynować do umieszczenia w katalogu L.I.E.S. Jednak nawet jak na standardy wytwórni Rona Morelliego, utwory szefa Eye Teeth są mało wymyślne i dosyć oczywiste. Jest w nich naturalnie jakaś surowa energia – może więc znajdą się i tacy, którym ona wystarczy?

Eye Teeth 2020

www.facebook.com/israel.vines.music







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy